Dr Watson: wsparcie w podejmowaniu decyzji medycznych


Postawienie trafnej diagnozy jest funkcją wiedzy, doświadczenia, logicznego myślenia, czasu, umiejętności zadawania pytań, zlecenia odpowiednich badań (a czasem szczęścia i przypadku). Znanych jest około 12 000 jednostek chorobowych opisanych na miliardach stron książek, czasopism i doniesień. Co 5 lat wiedza medyczna ulega podwojeniu. Zjawisko nazywane w języku angielskim „information overload” dotyczy medycyny silniej niż się powszechnie wydaje. Potrzebne są narzędzia, które pomogą w sprawnym podejmowaniu poruszaniu się w gąszczu stale aktualizowanej wiedzy i standardów postępowania.

W ramach projektu Watson firma IBM skonstruowała najbardziej wydajny komputer, którego moc obliczeniowa pozwala na przeglądanie i analizowanie 200 milionów stron informacji medycznych w niespełna 3 sekundy. Możliwości przekraczają zdolność analityczną jakiegokolwiek lekarza czy naukowca. Powstała koncepcja, by tego typu maszyna wspierała procesy decyzyjne lekarzy. Udostępnienie możliwości zadawania pytań poprzez interfejs webowy pozwoliłby na spopularyzowanie rozwiązania wśród lekarzy bez względu na miejsce ich pracy.

Jak działa Watson w praktyce? Dr. Herbert Chase z Colombia Medical School przedstawia ciekawy przypadek chorego.

Pierwsze pilotażowe wdrożenia sytemu Watson dostarczyły obiecujących wyników. Naturalnie zainteresowanie rozwiązaniem najsilniej wyrażone jest przez ubezpieczalnie zdrowotne, które liczą że poprzez optymalizację decyzji zredukują liczbę niepotrzebnych testów diagnostycznych oraz kosztownych błędów medycznych. Przykładem jest współpraca firmy WellPoint z IBM:

 

 

 

Reklamy

Czeka nas prawdziwa rewolucja…


Czeka nas prawdziwa rewolucja: rewolucja medycyny, w której pacjent będzie jako pierwszy wiedział  i decydował o sobie, o swojej chorobie, o swoim leczeniu. Rewolucja, w skutek której lekarz porzuci wygodną postawę wszechwiedzącego i apodyktycznego guru wydającego decyzje na podstawie historycznych danych populacyjnych. Rewolucja, dzięki której pacjent i lekarz staną się partnerami, gdzie ten drugi będzie co najwyżej doradcą biegle poruszającym się w meandrach informacyjnego Tsunami. To rewolucja, w której każda informacja medyczna znajdzie swoje odzwierciedlenie w postaci cyfrowego zapisu.

„My lekarze, stosujemy leki, o których tak mało wiemy, by leczyć choroby, o których wiemy jeszcze mniej, u chorych, o których nic nie wiemy.” Francois-Marie Arouet Voltaire – około 250 lat temu…

Medycyna jest ostatnim obszarem naszego życia, który nie zaczerpną nic z technologicznego przewrotu minionych 20 lat. Naszą poranną gazetę zastąpił news z portalu informacyjnego lub sms z wiadomościami. Papierowy bilet na samolot zastąpił QR kod na ekranie smartfonu. Wizytę w okienku banku zastąpiła bezpieczna witryna internetowa i token z numeryczną klawiaturą. Spotkanie ze znajomymi zastąpił wątek na Facebooku. Dyskusję nad projektem w firmie – telekonferencja. Rolkę filmu do aparatu fotograficznego – karta pamięci. Kasety i płyty CD – muzodajnia, sklep iTunes, Deezer, YouTube czy Spotify. Kartonową mapę drogową Polski – TomTom czy aplikacja na iPada. Bilet na koncert – bransoletka z chipem RFID. Banknoty i monety – zbliżeniowy tag zaszyty w plastikowej karcie PayPass. Kartkę z wakacji – email z załączonymi zdjęciami dzieciaków na plaży. Podręczny notatnik z kalendarzem – konto na gmailu i GoogleDocs. Fala cyfrowego tsunami niepowstrzymanie przetacza się przez każdy wymiar naszego bytu i działania.

A w sferze medycyny i opieki zdrowotnej? Nadal wyniki badań laboratoryjnych otrzymujemy na papierowej kartce. Nadal wypis ze szpitala jest wydrukiem z edytora tekstu lub odręcznie napisaną epikryzą. Nadal recepty wymagają stempla, parafki i muszą być zaniesione do apteki. Nadal Pacjent nosi tony kartek dokumentacji medycznej. Nadal wynik pomiaru z ciśnieniomierza jest ręcznie przepisywany do zeszyciku przez chorego. Nadal warunkiem przedłużenia recepty jest wizyta twarzą w twarz z lekarzem. Nadal zdjęcie rtg wykonuje się na kliszy tą samą technologią co film w rolce do aparatu. Nadal by zrobić ekg konieczna jest wizyta w gabinecie medycznym. Nadal przypadki chorych wymagają spotkania się kilku specjalistów w jednym pokoju. Nadal lek przepisywany jest na podstawie jego skuteczności w ogólnej populacji a nie w oparciu o indywidualny profil genetyczny chorego (genom). Nadal lekarze, by przeczytać polski podręcznik medyczny czy wydanie czasopisma naukowego biegną do biblioteki, księgarni lub w najlepszym wypadku do skrzynki pocztowej.

„Ucyfrowienie medycyny” jest tylko kwestią czasu. To proces, w wyniku którego każda informacja o pacjencie znajdzie swoją elektroniczną postać: wynik badania krwi, pomiar wzrostu i masy ciała, kształt i wymiar narządów wewnętrznych, prędkość krwi przepływającej przez jamy serca, wydolność metaboliczna komórek, sprawność pojedynczych genów czy obraz całego genomu.

I jeszcze jedna refleksja. Oglądając film przyrodniczy na YouTube widzimy banery reklam dotyczących sprzętu trekkingowego. Przekraczając debet w banku otrzymujemy propozycję linii kredytowej. Przeglądając po raz kolejny stronę internetową z wycieczką do Egiptu, na ekranie pojawia się zaproszenie do czatu z konsultantem gotowym zaproponować atrakcyjną cenę na wyjazd. Wszechobecna cyfryzacja pozwala na personalizację zawartości, relacji i interakcji.

Podobnie „cyfryzacja medycyny” przełoży się na jej personalizację.  Wymiernym przejawem będzie indywidualizacja terapii, diety, dawek leków, częstości wizyt kontrolnych, zaleceń. Tym samym skończy się era leczenia średniej populacyjnej, dążenia do osiągnięcia wyznaczonych przez 99 percentyl norm laboratoryjnych, przypisywania tej samej terapii chorym dializowanym co pacjentom bez niewydolności nerek tylko dlatego, że brak jest badań subpopulacyjnych w nefrologii.

Z dużą ciekawością spoglądam w przyszłość medycyny. Tym bardziej jestem ciekawy jak szybko zmiany, których się spodziewam dotrą do nas i naszych pacjentów?

„FutureMD”


Scanadu: samomonitorowanie chorego bliżej niż nam się wydaje


Kierunek w jakim rozwija się opieka zdrowotna niewątpliwie obejmuje przekazania coraz większej autonomii choremu w zakresie wykonywania podstawowych testów diagnostycznych. Już dziś pacjenci wykonują samodzielnie pomiary glikemii, wskaźnika INR, swojej wagi czy temperatury ciała. Bardziej zaawansowane elementy diagnostyki, jak ocena rytmu serca czy diagnostyka wysypki skórnej wcale nie tak odległe. Poniżej prezentacja grupy Scanadu stworzonej przez ludzi medycyny, przedsiębiorczości i nauk ścisłych. Wasze komentarze są zawsze mile widziane!