Dr Watson [IBM]: tym razem wrażenia onkologów


Projekt Watson realizowany przez firmę IBM zorientowany jest na stworzenie uniwersalnego systemu wspomagania decyzji medycznych, które wymagają analizy dużych ilości danych naukowych, doniesień i raportów. Poniżej wrażenia Dr. Marka Krisa onkologa, który pokazuje jak tworzony jest system. Jednocześnie przedstawia przykładowy rekord pacjentki u której korzysta z wiedzy systemu jako tzw. drugiej opinii.

Przypomnijmy, że podobne systemy choć na mniejszą skalę tworzone są w Polsce (przykład: doktor-medi.pl)

Reklamy

Dr Watson: wsparcie w podejmowaniu decyzji medycznych


Postawienie trafnej diagnozy jest funkcją wiedzy, doświadczenia, logicznego myślenia, czasu, umiejętności zadawania pytań, zlecenia odpowiednich badań (a czasem szczęścia i przypadku). Znanych jest około 12 000 jednostek chorobowych opisanych na miliardach stron książek, czasopism i doniesień. Co 5 lat wiedza medyczna ulega podwojeniu. Zjawisko nazywane w języku angielskim „information overload” dotyczy medycyny silniej niż się powszechnie wydaje. Potrzebne są narzędzia, które pomogą w sprawnym podejmowaniu poruszaniu się w gąszczu stale aktualizowanej wiedzy i standardów postępowania.

W ramach projektu Watson firma IBM skonstruowała najbardziej wydajny komputer, którego moc obliczeniowa pozwala na przeglądanie i analizowanie 200 milionów stron informacji medycznych w niespełna 3 sekundy. Możliwości przekraczają zdolność analityczną jakiegokolwiek lekarza czy naukowca. Powstała koncepcja, by tego typu maszyna wspierała procesy decyzyjne lekarzy. Udostępnienie możliwości zadawania pytań poprzez interfejs webowy pozwoliłby na spopularyzowanie rozwiązania wśród lekarzy bez względu na miejsce ich pracy.

Jak działa Watson w praktyce? Dr. Herbert Chase z Colombia Medical School przedstawia ciekawy przypadek chorego.

Pierwsze pilotażowe wdrożenia sytemu Watson dostarczyły obiecujących wyników. Naturalnie zainteresowanie rozwiązaniem najsilniej wyrażone jest przez ubezpieczalnie zdrowotne, które liczą że poprzez optymalizację decyzji zredukują liczbę niepotrzebnych testów diagnostycznych oraz kosztownych błędów medycznych. Przykładem jest współpraca firmy WellPoint z IBM:

 

 

 


Uratuj komuś życie. Rozpocznij CPR. Pamiętaj „tylko ręce!”


Jak wynika z badań naukowych, jedną z głównych przyczyn niepodejmowania działań reanimacyjnych przez świadków nagłego zatrzymania krążenia jest obawa przed wykonywaniem sztucznego oddychania techniką „usta-usta”. Okazuje się, że porównanie rokowania u chorych, u których działania resuscytacyjne zostały podjęte przez osoby nieprzeszkolone jest podobne bez względu czy oprócz masażu serca stosowano sztuczne oddychanie. Stąd, najnowsze wytyczne Europejskiej Rady Resuscytacji zalecają by nieprzeszkolone osoby wykonywały wyłącznie masaż serca, tzw. techniką „tylko ręce!”.