Kardia Band: pierwszy pasek z EKG do Apple Watch


Szacuje się, że migotanie przedsionków w ciągu najbliższych 20 lat będzie miało rozpoznane aż 800 tysięcy Polaków. To alarmujące dane, ponieważ od lat wiadomo, że istnieje związek między tym schorzeniem a powikłaniami zakrzepowo-zatorowymi – migotanie przedsionków aż 5-krotnie zwiększa ryzyko wystąpienia udaru niedokrwiennego mózgu i 3-krotnie zastoinowej niewydolności serca. Badania wskazują, że nawet 30 proc. epizodów migotania przedsionków jest bezobjawowych. Pacjent może mieć tylko niewielkie objawy, takie jak zawroty głowy, duszność, zmęczenie, których zupełnie nie wiąże z problemami z układem krążenia. Napadowe, bezobjawowe (nieme) migotanie przedsionków bardzo trudno wykryć też za pomocą przypadkowo wykonanego zapisu EKG na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym czy w przychodni.

Pewnym krokiem w rozwiązaniu tego problemu może być Kardia Band, najnowszy produkt firmy AliveCor, którego premiera zapowiedziana jest na późną wiosnę (twórcy urządzenia czekają na akcept Amerykańskiej Agencji ds. Żywności i Leków, FDA). Na blogu pisaliśmy już wcześniej (m.in. tutaj) o, niestety nadal niedostępnej w Polsce, produkowanej przez AliveCor i posiadającej akcept FDA nakładce na telefon służącej do przeprowadzania badania EKG (AliveCor Mobile ECG, teraz przemianowanej na Kardia Mobile) za pomocą czujników, których dotyka się rękoma. Kardia Band, pierwsza na rynku medyczna opaska na rękę do Apple Watch ma działać na podobnej zasadzie.

 

reading_large-1

 

Wystarczy otworzyć aplikację Kardia w zegarku, przytrzymać przez 30 sekund kciuk na czujniku wbudowanym w opaskę, a zostanie przeprowadzony zapis EKG, a także określony rytm serca. Można również nagrać wiadomość dotyczącą objawów, które nas niepokoją, czy wydarzeń, które poprzedziły badanie (np. tego, że właśnie weszliśmy po schodach na 9. piętro). Następnie wbudowany w aplikację algorytm dokona analizy, czy u użytkownika nie wystąpiło migotanie przedsionków. Dane mogą zostać od razu przesłane do naszego lekarza, a także do aplikacji Health firmy Apple, gdzie zbierane są informacje także z innych urządzeń.

Results_d133bf63-ceac-41d4-89c6-e19b98a89300_large

 

Oczywiście analiza dokonana za pomocą Kardia Band nie ma zastąpić wyczerpującego badania przeprowadzanego w szpitalach za pomocą 12-odprowadzeniowego EKG, ale może pomóc w zauważeniu, że dzieje się coś bardzo, bardzo złego. A to często decyduje między życiem a śmiercią. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że Kardia Band, w przeciwieństwie do Kardia Mobile, będzie dostępna także dla polskich pacjentów.

 

 

Więcej informacji

Na rynku: późna wiosna 2016

 

Materiały graficzne: AliveCor

Reklamy

MHealth i koszty leczenia w chorobach przewlekłych: nowe prospektywne badanie


W styczniowym numerze pisma Peer J ukazał się artykuł, w którym przedstawiono ciekawe wyniki prospektywnego randomizowanego badania analizującego wpływ używania technologii mHealth przez osoby cierpiące na choroby przewlekłe na koszt ich terapii (związany z lekami, wizytami u lekarza, na ostrym dyżurze, pobytami w szpitalu), a także na podejście do choroby. Warto zaznaczyć, że jednym z jego współautorów jest profesor Eric Topol, który już w 2009 (!) roku przepowiadał bezprzewodową przyszłość medycyny.

Do trwającego 6 miesięcy badania (lipiec 2013-grudzień 2014) wybrano 160 osób (średni wiek 55 lat), które korzystały z ubezpieczenia związanego z leczeniem nadciśnienia tętniczego, cukrzycy lub zaburzeń rytmu (89 osób tylko z nadciśnieniem, 9 z cukrzycą typu 2, 6 z zaburzeniami rytmu, 5 z cukrzycą typu 1 i 51 z kilkoma wymienionymi wcześniej chorobami), i przydzielono je losowo do grupy otrzymującej interwencję i do grupy kontrolnej.

Profesor Topol i jego koledzy podkreślają, że bardzo mocną stroną badania było to, że pacjenci dostali kompleksowy i zintegrowany system, taki jaki powinien być wprowadzony w przypadku osób cierpiących na choroby przewlekłe. Osoby, które przydzielono do grupy kontrolnej, zostały objęte standardową opieką. Badani z grupy interwencji otrzymali smartfon iPhone 4 lub 4s oraz jedno z urządzeń przenośnych, w zależności od tego, na jaką chorobę cierpieli: chorzy na nadciśnienie – ciśnieniomierz Withings (opis na blogu), chorzy na cukrzycę – glukometr iGBStar (opis na blogu), a osoby mające zaburzenia rytmu – EKG AliveCor (opis na blogu). Założono im również konta na platformie HealthyCircles, na którą bezprzewodowo przesyłano wyniki (miały do nich dostęp pielęgniarki przydzielone do pacjentów, jak i oni sami). Przez platformę badani dostawiali także przypomnienia dotyczące monitorowania choroby oraz rady odnośnie postępowania z nią (oczywiście większość badanych wolała korzystać z aplikacji wgranych do smartfona). Pacjenci zostali przeszkoleni w używaniu urządzeń oraz platformy, mogli też kontaktować się telefonicznie lub mailowo z pomocą, gdyby mieli jakiekolwiek pytania dotyczące obsługi technicznej czy przebiegu badania. Badacze oczywiście napotkali na pewne trudności: pracochłonne było skoordynowanie wszystkich etapów badania (zwłaszcza jeśli chodziło o aspekty prawne), pojawiło się także sporo problemów technicznych związanych z działaniem urządzeń (telefonu, urządzeń monitorujących czy platformy online).

Na początku uczestnikom badania zmierzono ciśnienie skurczowe i rozkurczowe oraz stężenie glukozy i poziom hemoglobiny A1c. Pacjenci w grupie monitorowanej mieli (chyba że inne były zalecenia lekarza prowadzącego lub nastąpiło pogorszenie objawów) dokonywać pomiarów dwa razy dziennie, trzy dni w tygodniu (osoby z nadciśnieniem); trzy razy dziennie, raz przed każdym posiłkiem, raz przed pójściem do łóżka (osoby z cukrzycą typu 1); raz dziennie przed posiłkiem, trzy dni w tygodniu (osoby z cukrzycą typu 2) oraz kiedy występowały objawy (osoby z zaburzeniami rytmu). Łącznie przeprowadzono 6 356 odczytów ciśnienia, 3 440 glikemii i 509 rytmu serca. Jeśli stwierdzano, że badani nie stosują się w wystarczający sposób do zaleceń, dostawali przypominającego maila przez platformę HealthyCircles. Za pomocą specjalnych kwestionariuszy oceniano opinię pacjentów na temat tego, czy ich stan zdrowia zależy od nich samych, czy mają wiarę w to, że mogą odpowiednio zajmować się swoją chorobą, oraz to, jakie posiadają umiejętności, jeśli chodzi o dbanie o swoje zdrowie.

Między grupami (i podgrupami badanych z określonymi chorobami) nie stwierdzono istotnej statystycznie różnicy, jeśli chodziło o koszty ponoszone przez ubezpieczyciela. W grupie interwencji wyniosły one średnio 6026 dolarów, a w grupie kontrolnej 5596 dolarów (p=0,62). Nie stwierdzono też istotnych statystycznie różnic, jeśli chodziło o liczbę wizyt u lekarza (p=0,46), pobytów w szpitalu (p=0,82), wizyt na ostrym dyżurze (p=0,06) czy kosztów związanych z przepisywanymi lekami (p= 0,60). Sytuacja ta nie zmieniła się, nawet gdy wzięto pod uwagę tylko osoby, które dobrze stosowały się do zaleceń w grupie interwencji.

Wyniki okazały się więc z jednej strony obiecujące, ale z drugiej – rozczarowujące. Badanie nie potwierdziło bowiem przekonania, że używanie rozwiązań mHealth pomaga zmniejszyć koszty opieki medycznej (jeśli jednak zastosujemy spojrzenie “szklanka w połowie pełna” – pacjenci przestraszeni większą ilością danych na temat swojej choroby nie zgłaszali się częściej do lekarza czy na ostry dyżur, czego obawiają się firmy ubezpieczeniowe). Jest jednak i druga dobra wiadomość: chociaż nie wykazano różnicy w przypadku większości sposobów postrzegania przez pacjenta swojego wpływu na zdrowie, to w grupie interwencji pacjenci rzadziej uważali, że ich stan zdrowia zależy od czynników losowych (p=0,020).

Oczywiście wadą badania była mała grupa pacjentów (niestety, badacze mieli trudności ze zdobyciem dofinansowania) oraz krótki okres obserwacji (6 miesięcy). Co ciekawe, wyników nie chciało opublikować wiele pism (które jakoby bały się ich negatywnego wydźwięku). W końcu artykuł ukazał się w Peer J, gdzie profesor Topol pracuje jako redaktor naukowy.

Dobra wiadomość jest taka, że ponieważ artykuł cieszy się dużym zainteresowaniem, ostatnio znalazły się też środki na większe badanie – z dużo większą grupą i wieloletnim okresem obserwacji.

Źródło: Bloss CS, Wineinger NE, Peters M, Boeldt DL, Ariniello L, Kim JY, Sheard J, Komatireddy R, Barrett P, Topol EJ. (2016) A prospective randomized trial examining health care utilization in individuals using multiple smartphone-enabled biosensors. PeerJ 4:e1554 https://doi.org/10.7717/peerj.1554

 


Lumify | USG podłączane do smartfona #Philips


Lumify to profesjonalna głowica do badania usg podłączana do dowolnego smartfona lub tabletu przez łącze mikroUSB.

Philips-Launches-App-Based-Ultrasound-Solution

Wraz z urządzeniem Philips dostarcza dedykowaną aplikację – dziś tylko pod system Android. Działanie przenośnego utrasonografu jest proste i intuicyjnie. Po zainstalowaniu aplikacji należy podłączyć głowicę do smartfona i przyłożyć ją do skóry. Wykonane badanie można nagrać w pamięci urządzenia lub współdzielić innemu lekarzowi.

Lumify pozwala na przeprowadzenia przeglądowego badania USG w szpitalu, w trakcie wizyty w domu pacjenta czy w miejscach publicznych. USG do smartfona jest zarejestrowano jako urządzenie medyczne posiada certyfikat 510(k) do pracy z 7-calowym tabletem Android Nexus – trwa walidacja z ekranami 6-calowymi i 8-calowymi.

Obecnie nie jest znana cena Lumify. Philips planuje oferowanie urządzenia i aplikacji w modelu subskrypcyjnym, bez opłaty za zakup głowicy. Lumify trafi do sprzedaży pod koniec roku 2015.

 


10 aplikacji dla pacjenta kardiologicznego, które warto znać


Uważa się, że wymyślono już aplikacje pomagające rozwiązać wszelkie możliwe problemy (wystarczy przypomnieć sobie niesławną aplikację Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Jaworznie…). Oczywiście są lepsze i gorsze programy, bardziej lub mniej przydatne. Nic jednak nie jest tak ważne, jak dobre aplikacje ułatwiające życie pacjentom z niebezpiecznymi chorobami, takimi jak np. choroby układu krążenia. Dlatego dzisiaj przedstawiamy 10 najciekawszych, naszym zdaniem, aplikacji dla pacjenta kardiologicznego.

Coronary Angiogram eSupport

Przejście każdego nowego badania, a zwłaszcza inwazyjnego, związane jest z dużym niepokojem ze strony pacjentów. Często szukają oni źródeł informacji w Internecie, nie rozumiejąc do końca wyjaśnień lekarza albo wstydząc się zadać zbyt wielu pytań. Niestety, w ten sposób ich lęk tylko wzrasta, podsycany przez niewiarygodne informacje. Na pomoc w jednej z takich sytuacji może przyjść aplikacja Coronary Angiogram eSupport, w której umieszczone są podane w bardzo przystępny sposób informacje na temat angiografii naczyń wieńcowych (niestety, jedynie w języku angielskim). Zostały one przygotowane przez doświadczonego kardiologa i poruszają takie tematy, jak to, kiedy może być konieczne wykonanie angiografii naczyń wieńcowych, na czym polega samo badanie i jak się do niego przygotować. Podane są też informacje, czego można się spodziewać po wyniku i jakie może być zalecone dalsze postępowanie. Co więcej, twórcy aplikacji przygotowali także niezmiernie ważne informacje dotyczące okresu rekonwalescencji (odżywiania, wysiłku fizycznego, potencjalnych powikłań i ich objawów).

Dostępne: iOS

Cena: za darmo

AliveECG

Kolejna doskonała aplikacja, z której niestety nie mogą jeszcze skorzystać polscy pacjenci. AliveECG działa ze specjalną nakładką na telefon lub tablet (dostępną na razie tylko w USA, Australii, Indiach, Irlandii, Nowej Zelandii i Wielkiej Brytanii), dzięki której w łatwy sposób można zmierzyć tętno i przeprowadzić badanie EKG. Po wykonaniu badania w aplikacji można także zapisać, jakie się przyjmowało w danym momencie leki, czy wystąpiły jakieś specjalne okoliczności (wysiłek fizyczny, spożycie alkoholu itp.) lub objawy (np. duszność). Wyniki w łatwy sposób można przesłać do lekarza (w USA przy pierwszym badaniu otrzymuje się za darmo analizę wykonaną przez kardiologa).

Urządzenie otrzymało akcept Amerykańskiej Agencji ds. Żywności i Leków (FDA) i jego dokładność wykazano w opublikowanych badaniach. Twórcy tej aplikacji zwracają uwagę zwłaszcza na jej dużą wagę w wykrywaniu migotania przedsionków, czyli jednej z najczęstszych przyczyn udaru.

Dostępne: iOS, Android

Cena: aplikacja za darmo, niezbędna nakładka na telefon lub tablet – 48.00 £

Stable Angina – NHS decision aid

Wiadomo, że pacjent, który rozumie istotę leczenia oraz jej zalety, dużo rzadziej rezygnuje z terapii. Dlatego też angielski Narodowy Fundusz Zdrowia (NHS) przygotował serię ciekawych informacyjnych aplikacji przeznaczonych dla pacjentów z różnymi chorobami. Jedną z nich jest Stable Angina – NHS decision aid, która ma pomóc osobom cierpiącym na stabilną dławicę piersiową w zrozumieniu, na czym polega ich choroba i jakie są różne możliwości jej leczenia oraz związane z nimi zalety i wady. Aplikacja pozwala też na wzięcie pod uwagę osobistych preferencji pacjenta (np. czy będzie skłonny zdecydować się na operację i jak bardzo przeszkadzają mu objawy, których doświadcza). Po przejściu przez cały proces pacjent ma w ręku informacje dotyczące najlepszego leczenia, które potem może przedyskutować z lekarzem.

Dostępne: iOS

Cena: za darmo

 

FoodSwitch UK

Niestety, aplikacji tej nie ma jeszcze dostępnej w Polsce (przygotowano wersje dla osób mieszkających w Wielkiej Brytanii, Australii i Nowej Zelandii). Zrobiła ona na nas jednak tak duże wrażenie, że postanowiliśmy o niej napisać. Wykorzystując aparat wbudowany w telefon, skanujemy kody kreskowe produktów i w bardzo przystępnej graficznie formie otrzymujemy informacje na temat całkowitej zawartości w nich tłuszczu, tłuszczów nasyconych, soli i cukru. To jednak nie wszystko: aplikacja podpowiada też, jakie produkty są bardziej odpowiednie od tych, które wybraliśmy. Jest to niezmiernie przydatne zwłaszcza dla osób z celiakią, wysokim ciśnieniem krwi czy chorobą nerek. Wersja z Wielkiej Brytanii ma wbudowaną bazę 90 000 produktów, australijska 38 000, a nowozelandzka 8 000.

Dostępne: iOS, Android

Cena: za darmo

Know Your Heart Rhythm

Co roku w Wielkiej Brytanii z powodu nagłego zatrzymania serca umiera 100 000 osób, a powikłania związane z arytmią zabijają więcej osób w Europie niż łącznie rak piersi, rak płuca i AIDS. Nic więc dziwnego, że brytyjska organizacja Arrhythmia Alliance niestrudzenie prowadzi działania mające na celu zwiększenie świadomości co do tego, jak ważne jest wczesne wykrywanie arytmii (jako ciekawostkę można podać, że jej rzecznikiem jest sławny aktor, Roger Moore). Jedną z pomocy edukacyjnych przygotowanych na zlecenie Arrhythmia Alliance jest prosta w obsłudze aplikacja wykorzystująca aparat iPhone’a do pomiaru tętna. Pacjenci mogą sami wykryć pierwsze objawy arytmii, porównując własne wyniki z przykładami dostępnymi w aplikacji. Dostępne są przykłady zbyt wolnego rytmu serca, zbyt szybkiego oraz nieregularnego. Przydatną opcją jest możliwość wysłania wyników za pomocą e-maila (najlepiej do lekarza) czy zapisania ich na później.

Dostępne: iOS

Cena: za darmo

OATBook

Długoletnie stosowanie doustnych leków przeciwzakrzepowych jest już standardem leczenia m.in. u osób, które mają migotanie przedsionków, zakrzepicę żył głębokich czy wymienioną zastawkę serca. Oznaczenia INR (International Normalized Ratio), czyli wskaźnika krzepnięcia krwi służącego do oceny skuteczności doustnego leczenia przeciwzakrzepowego (przypomnijmy, że pożądany zakres u osób leczonych to najczęściej 2,0-3,0), wykonuje się w laboratorium zwykle co 2-4 tygodnie, niektóre osoby muszą wykonywać je częściej, ponieważ te wartości są mocno chwiejne. Najbardziej wygodne jest wtedy używanie aparatów (przypominających glukometry) pozwalających na oznaczanie INR w domu. Pomiary można wtedy zapisywać w wersji papierowej albo używając bardzo prostej w obsłudze (co jej jej wielką zaletą) aplikacji OATBook. Nic dziwnego, że aplikacja ta jest tak przyjazna dla użytkownika, została bowiem opracowana przez pacjenta, który, przyjmując warfarynę, mierzył INR w domu i chciał mieć wszystkie wyniki dostępne w wersji elektronicznej, a także możliwość szybkiego ich porównania. Wyniki wyświetlane są w postaci ładnego wykresu i można je wysłać mailem do lekarza albo zapisać jako pdf czy tabelę i wydrukować. Jeśli wyniki są nieprawidłowe, automatycznie na ekranie wyświetla się opcja wykonania telefonu do lekarza. W aplikacji można także ustawić przypomnienie, że należy wziąć kolejną dawkę warfaryny (można też wpisać różne dawki), przypomni ona nam też, że kończą nam się zapasy leku.

Dostępne: iOS

Cena: 2,99 $

MyHeart Counts

Aplikacja opracowana przez Uniwersytet Stanforda przy udziale American Heart Association (AHA). Chociaż jest dostępna tylko dla mieszkańców USA, Wielkiej Brytanii i Hongkongu, znalazła się na naszej liście, ponieważ to doskonały przykład wykorzystania technologii mobilnych do przeprowadzania szeroko zakrojonych badań klinicznych.

Aplikacja ta mierzy dzienną aktywność (przy użyciu czujników w iPhone i Apple Watch) i wysiłek fizyczny użytkownika (opcjonalny test 6-minutowego chodu) oraz podaje ryzyko rozwoju chorób układu krążenia (korzystając ze wprowadzonych przez użytkownika wyników stężenia cholesterolu i ciśnienia krwi).Co więcej, zbierane w ten sposób dane są wykorzystywane w badaniu nad czynnikami ryzyka wystąpienia chorób układu krążenia.

Dostępne: iOS

Cena: za darmo

Quit Smoking Now: Quit Buddy!

Jednym z niezmiernie ważnych czynników ryzyka rozwinięcia się lub pogorszenia chorób układu krążenia jest palenie papierosów. Łatwo jednak powiedzieć, że trzeba przestać palić, a trudniej naprawdę to zrobić. W tej misji przyda się każda pomoc, nawet wirtualna. Quit Smoking Now: Quit Buddy! to przygotowana przez byłego palacza aplikacja, która działa jako trener wspierający podczas rzucania palenia (możemy nawet wybrać, jak bardzo intensywnie chcemy być mobilizowani). To również rodzaj gry: za osiągnięcia na drodze w kierunku życia bez nikotyny dostajemy punkty, co sprawia, że czujemy się docenieni. Aplikacja pokazuje też, ile czasu minęło od chwili, kiedy wypaliliśmy ostatniego papierosa, a także wylicza, ile zaoszczędziliśmy na tym, że już nie palimy (co może być niezmiernie dobrą motywacją).

Dostępne: Android

Cena: za darmo

Diabetes Risk Tool

Życie w nieświadomości może być błogie, ale niezmiernie krótkie, zwłaszcza jeśli chodzi o choroby obarczone ryzykiem naprawdę poważnych powikłań, tym bardziej, że wiele z tych czynników można skutecznie modyfikować. Na pewno warto znać ryzyko tego, że zachoruje się na cukrzycę (a przy okazji można sprawdzić, które jego składniki da się zlikwidować), której powikłaniem może być makroangiopatia, czyli np. choroba niedokrwienna serca i zawał mięśnia sercowego. Diabetes Risk Tool nie jest może atrakcyjna graficznie, ale najważniejsze, że dostarcza przydatnych informacji: twórcy aplikacji obiecują, że dzięki ich kwestionariuszowi możemy w mniej niż minutę poznać ryzyko tego, że zachorujemy na cukrzycę.

Dostępne: Windows

Cena: za darmo

 

European Health Insurance Card

Przezorny zawsze ubezpieczony. Albo raczej w tym wypadku ubezpieczony zawsze otrzyma pomoc, co jest wyjątkowo ważne w przypadku poważnych chorób układu krążenia. Aby jednak to powiedzenie się sprawdziło, warto przed wyjazdem za granicę wyrobić sobie Europejską Kartę Ubezpieczenia Zdrowotnego (EKUZ), dzięki której można korzystać na koszt NFZ ze świadczeń zdrowotnych podczas tymczasowego pobytu na terenie 28 krajów Unii Europejskiej, a także Islandii, Księstwa Liechtensteinu, Norwegii i Szwajcarii. Szkoda, że karty nie można wygenerować za pomocą aplikacji, ale można się dowiedzieć, jak otrzymać EKUZ, jakie są numery awaryjne, jakie świadczenia zdrowotne są refundowane. Aplikacja dostępna jest w 25 językach, także w polskim.

Dostępne: iOS, Android, Windows

Cena: za darmo


ResearchKit: platforma do badań klinicznych od Apple – czy mamy przełom?


Apple-medical-ResearchKit

Bez badań klinicznych nie byłoby postępu w medycynie. Ich przeprowadzanie jest jednak nie tylko kosztowne i czasochłonne, ale też często trudno zebrać odpowiednią grupę uczestników, która systematycznie będzie brała udział w badaniu. Dodatkowo wykrycie pewnych zależności pomiędzy badanym czynnikiem (lek, interwencja) a ocenianym punktem końcowym wymaga określonej ilości badanych, czasem nawet kilkunastu tysięcy. Nic więc dziwnego, że ciągle poszukuje się rozwiązań usprawniających ten proces.

apple_research_kit_2.0.0

A gdyby tak skorzystać z tego, że miliony osób na całym świecie mają dostęp do telefonów? Firma Apple właśnie zaprezentowała ResearchKit, nowe oprogramowanie „open source” (czyli takie, które nie podlega patentom i nie jest chronione odpłatnymi licencjami producentów), umożliwiające opracowywanie aplikacji do badań klinicznych, w których będą mogli uczestniczyć wszyscy posiadacze urządzeń z iOS (a niewykluczone że również innych systemów operacyjnych). 

Osoby te nie będą musiały się udawać do laboratoriów czy szpitali, bo dane będą zbierane dzięki umieszczonym w telefonie czujnikom (akcelerometrowi, żyroskopowi) oraz ekranowi dotykowemu i mikrofonowi (dzięki czemu np. w chorobie Parkinsona będzie można wykrywać zmiany głosu, zaburzenia chodu czy drżenia rąk), a następnie zdalnie przesyłane do badaczy.

img_2159

Dodatkowo platforma korzysta z danych z mobilnych urządzeń medycznych tj. ciśnieniomierze, wagi czy spirometry. Uczestnicy badania będą też otrzymywali natychmiastowe zwrotne informacje na temat swojego zdrowia, co może ich skłonić do wizyty u lekarza, ale także do powiązania wystąpienia objawów np. z aktywnością fizyczną czy dietą.

Wszystkie informacje zebrane podczas badań będą dostępne wyłącznie dla badaczy działających na uniwersytetach i centrach badawczych, ale nie dla firmy Apple.

apple_research_kit_partenrs.0.0

ResearchKit będzie ogólnodostępna w następnym miesiącu, ale już teraz w sklepie iTunes pojawiło się 5 pierwszych aplikacji opracowanych z jej użyciem: do badań klinicznych choroby Parkinsona (mPower), cukrzycy (GlucoSuccess), chorób układu krążenia (MyHeart Counts), astmy (Asthma Health) i raka piersi (Share the Journey).

Apple Debuts New Watch

ResearchKit w swoim działaniu wykorzystuje platformę zbierania danych medycznych HealthKit, na której zapisuje dane pacjentów i z której pobiera dodatkowe informacje. Każdy uczestnik badani sam definiuje kiedy i które dane udostępnia w badaniu.

Z punktu widzenia naukowców i klinicystów największym problemem realizacji badań jest dotarcie do odpowiednich kandydatów, w odpowiednim czasie z odpowiednią informacją. ResearchKit, wpisujący się w koncepcję mHealth, ma gigantyczny potencjał by wyeliminować tą barierę.


IN-TIME: telemonitoring w niewydolności serca – dowody naukowe opublikowane w The Lancet


Coraz więcej osób z niewydolnością serca ma wszczepiane kardiowertery-defibrylatory (ICD) i kardiowertery-defibrylatory z funkcją resynchronizacji serca (CRT-D), które wyposażone są w opcję monitorowania telemetrycznego. W sierpniowym numerze pisma Lancet opublikowano wyniki randomizowanego, kontrolowanego badania IN-TIME, w którym oceniano, czy dzięki takiemu postępowaniu zwiększa się przeżywalność chorych.

Badanie przeprowadzono w 36 szpitalach o III stopniu referencyjności w Australii, Europie i Izraelu. Zostali do niego włączeni pacjenci z przewlekłą niewydolnością serca (NYHA II i III), z frakcją wyrzutową lewej komory ≤ 35%, otrzymujący optymalne leczenie, bez utrwalonego migotania przedsionków i po niedawnym wszczepieniu ICD lub CRT-D. 664 pacjentów zostało przydzielonych losowo do grupy z telemonitoringiem (333 osób) lub do grupy objętej standardową kontrolą (331 osób). Pacjenci nie wiedzieli, w jakiej grupie się znajdują, chyba że musiano się z nimi skontaktować z powodu wyników otrzymanych w telemetrii. Średni wiek uczestników badania wynosił 65,5 lat, a średnia wartość frakcji wyrzutowej lewej komory 26%. 285 (43%) pacjentów miało niewydolność serca w klasie II wg NYHA, a 378 (57%) w klasie III. Większość pacjentów miała wszczepione kardiowertery-defibrylatory z funkcją resynchronizacji serca (390; 58,7%).

Okres obserwacji trwał rok. Pierwszorzędowy, złożony punkt końcowy składał się ze śmiertelności z jakiejkolwiek przyczyny, hospitalizacji z powodu pogorszenia niewydolności serca, zmiany w klasie NYHA i zmiany w samoocenie pacjentów.

Po roku obserwacji u 63 (18,9%) pacjentów w grupie z telemonitoringiem i 90 (27,2%) w grupie kontrolnej (p=0,013) stwierdzono pogorszenie w złożonym punkcie końcowym (OR 0,63; 95% CI 0,43-0,90). Podczas okresu obserwacji zmarło 10 pacjentów z grupy z telemonitoringiem i 27 z grupy kontrolnej.

Wykazano, że dzięki automatycznemu, codziennemu przesyłaniu danych z telemonitoringu śmiertelność pacjentów z niewydolnością serca zmniejszyła się o 50%, a ich stan kliniczny poprawił się o prawie 10%. Wydaje się, że było to spowodowane wczesnym wykryciem dzięki tej metodzie tachyarytmii przedsionkowych i komorowych.

Badanie to potwierdziło bardzo obiecujące wyniki uzyskane w badaniu dr Leslie Saxon, którego wyniki opublikowano w 2010 w piśmie Circulation. Włączono do niego dużo większą grupę pacjentów (100 000 osób), a okres obserwacji trwał rok i 5 lat.

Badanie było sponsorowane przez producenta urządzeń medycznych, firmę Biotronik.

Piśmiennictwo: Hindricks G, Taborsky M, Glikson M, et al. Implant-based multiparameter telemonitoring of patients with heart failure (IN-TIME): a randomised controlled trial. Lancet 2014;384(9943):583-90.


PCR trials: przenośne kompendium


Jak wiadomo, kto pyta, nie błądzi. Nie zawsze mamy jednak dostęp do komputera, na którym możemy sprawdzić wyniki badań naukowych. Dobrze mieć wtedy przenośną bazę wiedzy z wynikami i opisami prób klinicznych. Pomocna w tym względzie może okazać się aplikacja PCR trials. Dostępna bezpłatnie na iPhone i iPad. Zebrano w niej wyniki wszystkich ważnych randomizowanych badań klinicznych w dziedzinie kardiologii inwazyjnej.

screen1

 

Poznaj najważniejsze funkcje aplikacji PCR Trials:

screen2

Zaletą aplikacji jest przejrzysty interfejs, a także łatwość wyszukiwania potrzebnych informacji. Dodatkowym plusem jest możliwość zaznaczania ulubionych badań, dzięki czemu można szybko do nich wrócić.

screen3

Możemy przejrzeć badania dotyczące m.in. takich tematów, jak stenty uwalniające lek. Po wybraniu danej kategorii decydujemy, jakie dokładnie informacje nas interesują (np. porównanie DES z BMS, a może badania na temat DES wszczepianych u kobiet).

screen4

Badania przedstawiono w skrótowy, ale bardzo czytelny i przejrzysty sposób, dzięki czemu od razu widzimy, jakie są ich wyniki.

screen5

 Miłym uzupełnieniem jest też opcja przesyłania danych za pomocą e-maila i szybkie współdzielenie przez Twittera.

Do pobrania ze sklepu iTunes.