TempTraq – bezprzewodowe mierzenie temperatury


471887-temptraqO bezprzewodowym termometrze w plastrze, idealnym do mierzenia temperatury u dzieci, pisaliśmy na blogu już wcześniej. Niestety, produkcja opisywanego przez nas wtedy STEMP zatrzymała się na etapie przedsprzedaży. Nie oznacza to oczywiście, że produkt ten już nigdy nie trafi do sprzedaży, ale na pewno nie będzie miał łatwego startu, ponieważ wyprzedził go dostępny już na rynku TempTraq. Działa on w bardzo podobny sposób, jak miał działać STEMP.

Jest to jednorazowy plaster, nieco mniejszy niż karta do gry, z czujnikiem kontrolującym w sposób ciągły, przez 24 godziny (na tak długo wystarcza bateria w plastrze), wysokość temperatury. Przykleja się go pod pachą dziecka, a dane przesyłane są na telefon opiekuna za pomocą technologii Bluetooth na odległość do około 12 metrów.

screen322x572

 

Nie trzeba jednak nerwowo zaglądać co 5 minut do aplikacji, aby sprawdzić, czy gorączka nie wzrosła – wystarczy ustawić określony poziom temperatury, który wywoła alarm. Do pomiarów temperatury można też dołączyć notatki, np. jakie leki przeciwgorączkowe podano dziecku, a także wysłać je np. do pediatry.

 

Bardzo przydatna jest także opcja podłączenia do jednej aplikacji kilku plastrów, dzięki czemu można kontrolować wysokość temperatury u wielu użytkowników. Oczywiście TempTraq najbardziej może się przydać rodzicom gorączkujących dzieci, ale równie dobrze sprawdzi się jako termometr dla dorosłych.

 

 


Więcej informacji

Aplikacja: iOS, Android

Materiały graficzne: TempTraq


Bioniczny palec pozwalający na rozróżnianie między powierzchniami


Jeśli patrzymy na pochodzące z naszego kraju statystyki dotyczące amputacji kończyn, nie mamy powodów do optymizmu. W Polsce amputacje rocznie przeprowadza się u 7 na 100 tysięcy mieszkańców (w Danii u 2, a w Hiszpanii i Holandii tylko u 1). Co więcej, liczba ta rośnie (w latach 2008-2011 wykonywano od 6 do 10 tysięcy amputacji rocznie, w 2012 r. – już 12 tysięcy). Niestety, jeśli chodzi o te dane, jesteśmy liderem w Europie (jedno z pism dla lekarzy nawet zatytułowało artykuł na ten temat: Polska krainą amputacji). Autorytety medyczne wskazują, że najważniejsze w zapobieganiu amputacjom jest wczesne diagnozowanie miażdżycy i cukrzycy.  

Co jednak robić, jeśli już dojdzie do amputacji? Tutaj wiadomości są bardziej pozytywne. Ostatnie osiągnięcia w dziedzinie produkcji protez robią naprawdę niesamowite wrażenie. Zespół kierowany przez profesora Silvestro Micerę, neuroinżyniera ze szwajcarskiej Politechniki Federalnej w Lozannie, opracował sztuczną końcówkę palca z czujnikami, dzięki której osoby z amputowaną kończyną będą mogły rozróżniać różne typy powierzchni. Po kontakcie z przedmiotem czujniki generują sygnał elektroniczny, który następnie zostaje przetworzony na zrozumiałe dla układu nerwowego impulsy, przesyłane do końcówki implantowanej w nerwie kończyny.

bioniczny palec

Badacze zaprezentowali swój wynalazek przy udziale Duńczyka Dennisa Aabo Sørensena, który 11 lat temu stracił rękę w wypadku z fajerwerkami. Gdy urządzenie podłączono mu do nerwów kikuta ręki, z 96% dokładnością rozróżniał on między szorstką a gładką powierzchnią, której dotykał sztuczny wskazujący palec. Urządzenie przetestowano również na zdrowych ochotnikach (w tym przypadku używano igieł, bez wszczepienia końcówki do nerwu), u których stwierdzono dokładność 77%. Wyniki badania opublikowano w marcowym numerze pisma eLife.

 

 

Źródło:

Oddo CM, Raspopovic S, Artoni F et al. Intraneural stimulation elicits discrimination of textural features by artificial fingertip in intact and amputee humans. Elife 2016; Mar 8: 5. doi: 10.7554/eLife.09148.
Materiały graficzne: Politechnika Federalna w Lozannie

 


Soczewki kontaktowe dla chorych na jaskrę


Szacuje się, że na jaskrę, nieuleczalną chorobę, która jest drugą najczęstszą przyczyną ślepoty w krajach wysoko cywilizowanych, choruje na świecie ponad 60 milionów ludzi. Niestety, choroba ta rozwija się podstępnie, a bardzo duża liczba chorych nie zdaje sobie sprawy z tego, że na nią cierpi. Cechą charakterystyczną jaskry jest postępujący zanik nerwu wzrokowego spowodowany przez zbyt wysokie dla danego oka ciśnienie wewnątrzgałkowe, dlatego niezmiernie ważne jest utrzymanie w chorym oku bezpiecznego, indywidualnie ustalonego ciśnienia. Co więcej, uważa się obecnie, że najgorzej na nerw wzrokowy działa tzw. fluktuacja ciśnienia dobowego w oku, jej pomiary przy pomocy zwykłych technik diagnostycznych są jednak bardzo uciążliwe dla pacjenta, zwłaszcza w nocy.

Wydaje się jednak, że rozwiązanie tego problemu jest coraz bliższe. W piśmie Ophthalmology opublikowano bowiem ostatnio ciekawe wyniki badania przeprowadzonego przez naukowców z Uniwersytetu Columbia. Najpierw przez dwa lata prowadzili oni obserwację 40 osób (wiek 40-89 lat) z jaskrą otwartego kąta i postawili ostateczną diagnozę: połowa chorych miała szybko postępującą jaskrę, a połowa wolno postępującą. Następnie badani przez 24 godziny nosili specjalne soczewki kontaktowe z czujnikami (Sensimed Triggerfish).

329634

Są to miękkie soczewki z miniaturowym czujnikiem, który wykrywa zmiany wielkości połączenia rogówkowo-twardówkowego na całym obwodzie soczewki świadczące o zmianach ciśnienia wewnątrzgałkowego. Informacje z soczewek przesyłane były na urządzenie przenośne badacza. Okazało się, że wyniki otrzymane za pomocą takiej metody były zgodne z wynikami dwuletniej obserwacji: pacjenci z większymi zmianami ciśnienia wewnątrzgałkowego (zwłaszcza w nocy) należeli do grupy z szybko rozwijającą się jaskrą. Jeśli skuteczność takiej metody zostanie potwierdzona w dalszych badaniach, to lekarze będą mogli dużo szybciej przewidzieć, którzy pacjenci są obarczeni większym ryzykiem rozwoju ślepoty, i, co najważniejsze, ocenić, jak skuteczne jest wdrożone leczenie.

Źródło: De Moraes, Carlos Gustavo et al., Visual Field Change and 24-Hour IOP-Related Profile with a Contact Lens Sensor in Treated Glaucoma Patients, Ophthalmology. 2015 Dec 30. doi: 10.1016/j.ophtha.2015.11.020. [Epub ahead of print]

Materiał graficzny: Sensimed







Czujnik analizujący zawartość potu


Pamiętacie Państwo żart: “Nie bij kolegi, Jasiu, bo się spocisz”? Okazuje się, że w szaleństwie Jasia była jednak jakaś metoda, bo jak się okazuje to własnie z analizy potu mamy szansę uzyskać wiele informacji na temat naszego zdrowia. Oczywiście jeśli sprawdzą się obietnice naukowców z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley, którzy pracują nad czujnikiem mającym wykrywać stężenie przydatnych diagnostycznie substancji w pocie. Na razie opracowali oni prototyp, który analizuje stężenie w pocie sodu, potasu, glukozy i kwasu mlekowego. Dane te sugerują np. czy nosząca czujnik osoba jest odwodniona, a także jak ciężko pracują jej mięśnie. Naukowcy nie chcą jednak poprzestać na takich prostych oznaczeniach: w przyszłości planują wykorzystać podobne czujniki do stwierdzania zatrucia metalami ciężkimi, zakażenia organizmu czy przełomu hiperglikemicznego.

Na razie czujnik został przetestowany z obiecującymi rezultatami na 26 kobietach i mężczyznach wykonujących wysiłek fizyczny (np. jeżdżących na rowerach czy biegających). Dobrą wiadomością jest również to, że Jaś nie będzie musiał się mocno pocić: czujnik potrafił określić stężenie substancji w jednej piątej kropli potu, a jego twórcy pracują nad jeszcze większym zmniejszeniem tej ilości, tak żeby do pomiarów nie był potrzebny wysiłek fizyczny (a zwłaszcza bicie kolegi).

 

 

 

 


Najciekawsze nowości mHealth z targów CES 2016


Jak co roku w Las Vegas, tak i na początku stycznia 2016 wystawcy na Consumer Electronics Show (CES), największych targach elektroniki użytkowej, zaprezentowali swoją wizję naszej (i naszych pacjentów) przyszłości zdrowotnej. A oto, jak miałaby ona wyglądać:

 

  1. OCZYWIŚCIE będziemy (jeszcze bardziej) wysportowani

 

Belty Good Vibes, czyli stylowy skórzany smartpasek, ma liczyć nasze kroki, a także przypominać wibracjami o tym, że należy się więcej ruszać czy pić więcej wody. Zaproponuje też ćwiczenia oddechowe pomagające w walce ze stresem czy odpowiedni czas na szybką drzemkę. Niestety, w porównaniu do paska, który zaprezentowano na poprzednich targach CES, ta wersja nie dostosowuje się automatycznie do obwodu pasa użytkownika (a tak przydałoby się to podczas świątecznego obżarstwa…).

Belty-Good-Vibes-Smart-Belt-610x343

Dostępność: grudzień 2016

Więcej informacji

 

W utrzymaniu sprawności fizycznej ma też nam pomóc nowy Fitbit – Fitbit Blaze, w którym połączono tradycyjne mierzenie liczby kroków czy częstości akcji serca z funkcjonalnością smartwatcha (wyświetlanie wiadomości tekstowych czy powiadamianie o przychodzącym połączeniu).

fitbit-blaze

Dostępność: marzec 2016

Więcej informacji

 

A dla zamożnych osób, które naprawdę NIENAWIDZĄ biegać na bieżni, wyprodukowano iFit NordicTrack Escape, czyli bieżnię z wieeeeelkim (60 cali) telewizorem OLED. Można na nim wyświetlać dowolne inspirujące filmy, a nawet obrazy z Google Street View, dzięki czemu bez wychodzenia z domu możemy “spacerować” po własnej dzielnicy. Telewizor udzieli nam też wskazówek treningowych, czy wyświetli informacje z innych urządzeń firmy iFit oceniających nasz wysiłek.

ifit-nordictrack-escape

Dostępność: jesień 2016

Więcej informacji

 

  1. Otrzymamy wsparcie na każdym etapie posiadania potomstwa

 

Lovelife Crush to zgrabne urządzenie do ćwiczenia mięśni Kegla, czyli mięśni dna macicy, połączone z odpowiednią aplikacją. Takie ćwiczenia nie tylko zwiększają satysfakcję seksualną obojga partnerów, ale także ułatwiają poród. Dzięki nim zmniejsza się też ryzyko wystąpienia takich nieprzyjemnych powikłań, jak wypadanie pęcherza czy nietrzymanie moczu. Twórcy urządzenia przygotowali także miłą niespodziankę: odpowiednio częste i intensywne ćwiczenia wynagradzane są wibracjami…

ohmibod-lovelife-krush-and-tasl-app

Dostępność: wiosna 2016

Więcej informacji

 

First Response Pregnancy Pro to pierwszy na rynku test ciążowy połączony przez Bluetooth z odpowiednią aplikacją. Wykorzystując informacje wprowadzone przez użytkowniczkę, aplikacja informuje też, kiedy są płodne dni. Dba również o nasz poziom stresu – podczas oczekiwania na wyniki zabawia nas różnymi edukacyjnymi materiałami.

FirstResponse

Dostępność: wiosna 2016

Więcej informacji

 

Kiedy już zajdziemy w ciążę, możemy wspomóc się RefliefBand, mającym akceptację FDA urządzeniem przypominającym zegarek. Działa ono na zasadzie neuromodulacji i generując sygnały, które stymulują nerw pośrodkowy w okolicy nadgarstka, pomaga podczas mdłości (nie tylko tych ciążowych, ale związanych np. z chorobą lokomocyjną). Urządzenie otrzymało bardzo wiele pozytywnych recenzji od użytkowników, więc wydaje się, że jest skuteczne.

reliefband

Dostępność: w sprzedaży

Więcej informacji

 

Po urodzeniu dziecka przyda nam się natomiast Owlet Smart Sock, czyli elektroniczna niania w skarpetce (dostępne są jej trzy rozmiary, pasujące aż do 18. miesiąca życia dziecka). Urządzenie to pulsoksymetr połączony bezprzewodowo z aplikacją, która alarmuje rodziców, kiedy dziecko przestaje oddychać (Owlet mierzy saturację krwi) lub jego tętno jest zbyt wysokie czy niskie. Producenci Owlet zaznaczają jednak, że nie jest to urządzenie medyczne i nie jest polecane jako zapobiegające SIDS (nagłej śmierci łóżeczkowej niemowląt).

 

Dostępność: czerwiec 2016

Więcej informacji

 

Każdy nowo upieczony rodzic szybko zaczyna tęsknić do czasów, kiedy mógł się dobrze wyspać. Na ratunek zombie-rodzicom przyjdzie Sleep HR iFit, czyli umieszczany pod materacem czujnik do mierzenia jakości snu oraz takich parametrów, jak tętno czy częstość oddechów. Urządzenie udziela też rad dotyczących poprawienia jakości nocnego wypoczynku. Co więcej, wyczuwa, kiedy jest najlepszy moment, żeby nas obudzić. Niestety, nie negocjuje tego z naszym ukochanym maleństwem.

ifit-sleep-sensor-640x427

Dostępność: 2016

Więcej informacji

 

  1. Zupełnie inaczej spojrzymy na jedzenie

 

Lodówka firmy Samsung (Family Hub Smart Refrigerator) została wyposażona w ogromny ekran dotykowy, na którym można m.in umieszczać notatki (kupić mleko! Mleko! Mleko kupić!), oglądać filmy, a nawet zamawiać produkty. To jednak nie wszystkie zalety tej cudownej lodówki – ma ona wbudowane kamery robiące zdjęcie zawartości lodówki za każdym razem, gdy zamykamy jej drzwi. Dzięki temu robiąc zakupy w sklepie, możemy sprawdzić za pomocą aplikacji, czego nam brakuje (i już nigdy nie wrócimy ze sklepu bez mleka). Możemy też oznaczyć na zdjęciu, kiedy kupiliśmy dany produkt (metoda “na węch” nie zawsze jest najbardziej skuteczna).

fridge

Samsung-Family-Hub-Refrigerator-Tizen-2

Dostępność: wiosna 2016

Więcej informacji

 

Chińska firma GYENNO wyprodukowała inteligentny widelec/łyżkę, który znosi podczas jedzenia do 85% drżeń rąk np. osób cierpiących na chorobę Parkinsona. Dane dotyczące każdego użytkownika są umieszczane w chmurze i wykorzystywane do spersonalizowanego działania urządzenia.

 

Dostępność: w sprzedaży

Więcej informacji

 

  1. Zbadamy naszych pacjentów w każdym miejscu na świecie, nawet na Antarktydzie

 

A to wszystko dzięki MedWand, czyli połączeniu termometru, otoskopu, oftalmoskopu, stetoskopu, EKG (trzy odprowadzenia), dermatoskopu i pulsoksymetru podłączanego do komputera, tabletu czy komórki. Zbiera on także informacje z innych aplikacji, np. służących do zapisywania poziomu glikemii czy ciśnienia. Całe szczęście twórcy tego urządzenia od razu zakładają, że do jego obsługi potrzeba lekarza. Ma ono bowiem służyć do przeprowadzania badań podczas konsultacji telemedycznej.

 

 

Dostępność: 4. kwartał 2016

Więcej informacji

 

  1. Technologia NAPRAWDĘ uratuje nam życie

 

Veta to wyjątkowe opakowanie na EpiPen (czyli automatyczną strzykawkę do samodzielnego podawania adrenaliny domięśniowo przy wstrząsie anafilaktycznym). Jest ono połączone z aplikacją, która alarmuje użytkownika, gdy Veta znajdzie się poza zasięgiem Bluetooth jego telefonu (np. zostawimy go w autobusie czy w pracy). Możemy też uaktywnić sygnał dźwiękowy i świetlny, dzięki któremu szybko znajdziemy zagubiony EpiPen. Dzięki temu nie stracimy czasu na szukanie leku, a wiadomo, że w przypadku wstrząsu anafilaktycznego o życiu lub śmierci decydują sekundy. Veta ostrzega też, gdy lek znajduje się w środowisku, które może zmniejszyć efektywność jego działania.

Co więcej – aplikację może ściągnąć nie tylko osoba potrzebująca wstrzyknięcia adrenaliny, ale także jej rodzina, przyjaciele czy opiekuni. Osoby te zostaną poinformowane nie tylko o tym, że użytkownik wyjął EpiPen z Vety, ale także o tym, gdzie się on znajduje.

Aterica-Veta-Hero-Shot-468x500-72dpi-20151110-01-468x474

 

Dostępność: luty 2016

Więcej informacji

 

Materiały graficzne: producenci sprzętu, zdjęcie bieżni: CNET


Atmotube – przenośny wykrywacz zanieczyszczeń powietrza


Jakie jest największe zagrożenie dla naszego organizmu, którego nie możemy uniknąć? Większe niż hamburgery z frytkami i colą w powiększonym zestawie czy szaleńcy przejeżdżający na zielonym świetle przez pasy dla pieszych?

Oczywiście chodzi o zanieczyszczenie powietrza. Nie możemy nie oddychać – bez tlenu mózg zostaje nieodwracalnie uszkodzony już po 4 minutach, niestety, razem z powietrzem do naszego organizmu dostaje się także wiele groźnych substancji. Skoro też duża ich część jest przez nas niewyczuwalna, to trudno się przed nimi bronić, a konsekwencje przebywania w zanieczyszczonym otoczeniu są od co najmniej bardzo nieprzyjemnych (ciągły nawracający ból głowy) do tragicznych (zaczadzenie, śmiertelne zatrucie tlenkiem węgla). Zanieczyszczenie powietrza jest dużo gorzej tolerowane przez dzieci, osoby starsze czy cierpiące na alergie, astmę czy inne choroby płuc. Badania wskazują także na związek wdychania lotnych związków organicznych (ang. volatile organic compounds, VOC), występujących m.in. w farbach, rozcieńczalnikach, benzynie czy detergentach, z ryzykiem zachorowania na astmę, choroby serca, wystąpienia udaru, uszkodzenia wątroby i raka. 

atmotube-02

Całe szczęście na ratunek przychodzą nam twórcy Atmotube, przenośnego (mieszczącego się w dłoni) wykrywacza zanieczyszczeń w powietrzu. Atmotube jest na tyle mały, lekki (jedyne 40 g) i ładny, że można go przyczepić do torebki i nosić jako ozdobę. Urządzenie wykrywa poziom lotnych związków organicznych oraz tlenku i dwutlenku węgla (mierzy też wilgotność powietrza i temperaturę), a następnie przesyła informacje o zagrożeniach na nasz smartfon (aplikacja dostępna na iOS i Androida). Nie trzeba też wyciągać telefonu, aby dowiedzieć się, czy lepiej nie zabarykadować się w domu (albo wręcz przeciwnie – czy nie czas otworzyć okna), ponieważ urządzenie jest wyposażone w diodę LED, która zmienia kolor w zależności od poziomu zagrożenia (od niebieskiego do czerwonego). Dodatkową zaletą Atmotube jest to, że dane zbierane od jego użytkowników są przedstawiane na mapie danej okolicy.

 

 

Więcej informacji: http://atmotube.com/

Cena: 89 dolarów (przedpremierowo na platformie Indiegogo).

Planowana premiera: maj 2016
Zdjęcia: NotAnotherOne


MHealth i koszty leczenia w chorobach przewlekłych: nowe prospektywne badanie


W styczniowym numerze pisma Peer J ukazał się artykuł, w którym przedstawiono ciekawe wyniki prospektywnego randomizowanego badania analizującego wpływ używania technologii mHealth przez osoby cierpiące na choroby przewlekłe na koszt ich terapii (związany z lekami, wizytami u lekarza, na ostrym dyżurze, pobytami w szpitalu), a także na podejście do choroby. Warto zaznaczyć, że jednym z jego współautorów jest profesor Eric Topol, który już w 2009 (!) roku przepowiadał bezprzewodową przyszłość medycyny.

Do trwającego 6 miesięcy badania (lipiec 2013-grudzień 2014) wybrano 160 osób (średni wiek 55 lat), które korzystały z ubezpieczenia związanego z leczeniem nadciśnienia tętniczego, cukrzycy lub zaburzeń rytmu (89 osób tylko z nadciśnieniem, 9 z cukrzycą typu 2, 6 z zaburzeniami rytmu, 5 z cukrzycą typu 1 i 51 z kilkoma wymienionymi wcześniej chorobami), i przydzielono je losowo do grupy otrzymującej interwencję i do grupy kontrolnej.

Profesor Topol i jego koledzy podkreślają, że bardzo mocną stroną badania było to, że pacjenci dostali kompleksowy i zintegrowany system, taki jaki powinien być wprowadzony w przypadku osób cierpiących na choroby przewlekłe. Osoby, które przydzielono do grupy kontrolnej, zostały objęte standardową opieką. Badani z grupy interwencji otrzymali smartfon iPhone 4 lub 4s oraz jedno z urządzeń przenośnych, w zależności od tego, na jaką chorobę cierpieli: chorzy na nadciśnienie – ciśnieniomierz Withings (opis na blogu), chorzy na cukrzycę – glukometr iGBStar (opis na blogu), a osoby mające zaburzenia rytmu – EKG AliveCor (opis na blogu). Założono im również konta na platformie HealthyCircles, na którą bezprzewodowo przesyłano wyniki (miały do nich dostęp pielęgniarki przydzielone do pacjentów, jak i oni sami). Przez platformę badani dostawiali także przypomnienia dotyczące monitorowania choroby oraz rady odnośnie postępowania z nią (oczywiście większość badanych wolała korzystać z aplikacji wgranych do smartfona). Pacjenci zostali przeszkoleni w używaniu urządzeń oraz platformy, mogli też kontaktować się telefonicznie lub mailowo z pomocą, gdyby mieli jakiekolwiek pytania dotyczące obsługi technicznej czy przebiegu badania. Badacze oczywiście napotkali na pewne trudności: pracochłonne było skoordynowanie wszystkich etapów badania (zwłaszcza jeśli chodziło o aspekty prawne), pojawiło się także sporo problemów technicznych związanych z działaniem urządzeń (telefonu, urządzeń monitorujących czy platformy online).

Na początku uczestnikom badania zmierzono ciśnienie skurczowe i rozkurczowe oraz stężenie glukozy i poziom hemoglobiny A1c. Pacjenci w grupie monitorowanej mieli (chyba że inne były zalecenia lekarza prowadzącego lub nastąpiło pogorszenie objawów) dokonywać pomiarów dwa razy dziennie, trzy dni w tygodniu (osoby z nadciśnieniem); trzy razy dziennie, raz przed każdym posiłkiem, raz przed pójściem do łóżka (osoby z cukrzycą typu 1); raz dziennie przed posiłkiem, trzy dni w tygodniu (osoby z cukrzycą typu 2) oraz kiedy występowały objawy (osoby z zaburzeniami rytmu). Łącznie przeprowadzono 6 356 odczytów ciśnienia, 3 440 glikemii i 509 rytmu serca. Jeśli stwierdzano, że badani nie stosują się w wystarczający sposób do zaleceń, dostawali przypominającego maila przez platformę HealthyCircles. Za pomocą specjalnych kwestionariuszy oceniano opinię pacjentów na temat tego, czy ich stan zdrowia zależy od nich samych, czy mają wiarę w to, że mogą odpowiednio zajmować się swoją chorobą, oraz to, jakie posiadają umiejętności, jeśli chodzi o dbanie o swoje zdrowie.

Między grupami (i podgrupami badanych z określonymi chorobami) nie stwierdzono istotnej statystycznie różnicy, jeśli chodziło o koszty ponoszone przez ubezpieczyciela. W grupie interwencji wyniosły one średnio 6026 dolarów, a w grupie kontrolnej 5596 dolarów (p=0,62). Nie stwierdzono też istotnych statystycznie różnic, jeśli chodziło o liczbę wizyt u lekarza (p=0,46), pobytów w szpitalu (p=0,82), wizyt na ostrym dyżurze (p=0,06) czy kosztów związanych z przepisywanymi lekami (p= 0,60). Sytuacja ta nie zmieniła się, nawet gdy wzięto pod uwagę tylko osoby, które dobrze stosowały się do zaleceń w grupie interwencji.

Wyniki okazały się więc z jednej strony obiecujące, ale z drugiej – rozczarowujące. Badanie nie potwierdziło bowiem przekonania, że używanie rozwiązań mHealth pomaga zmniejszyć koszty opieki medycznej (jeśli jednak zastosujemy spojrzenie “szklanka w połowie pełna” – pacjenci przestraszeni większą ilością danych na temat swojej choroby nie zgłaszali się częściej do lekarza czy na ostry dyżur, czego obawiają się firmy ubezpieczeniowe). Jest jednak i druga dobra wiadomość: chociaż nie wykazano różnicy w przypadku większości sposobów postrzegania przez pacjenta swojego wpływu na zdrowie, to w grupie interwencji pacjenci rzadziej uważali, że ich stan zdrowia zależy od czynników losowych (p=0,020).

Oczywiście wadą badania była mała grupa pacjentów (niestety, badacze mieli trudności ze zdobyciem dofinansowania) oraz krótki okres obserwacji (6 miesięcy). Co ciekawe, wyników nie chciało opublikować wiele pism (które jakoby bały się ich negatywnego wydźwięku). W końcu artykuł ukazał się w Peer J, gdzie profesor Topol pracuje jako redaktor naukowy.

Dobra wiadomość jest taka, że ponieważ artykuł cieszy się dużym zainteresowaniem, ostatnio znalazły się też środki na większe badanie – z dużo większą grupą i wieloletnim okresem obserwacji.

Źródło: Bloss CS, Wineinger NE, Peters M, Boeldt DL, Ariniello L, Kim JY, Sheard J, Komatireddy R, Barrett P, Topol EJ. (2016) A prospective randomized trial examining health care utilization in individuals using multiple smartphone-enabled biosensors. PeerJ 4:e1554 https://doi.org/10.7717/peerj.1554