BINDEX: przenośne urządzenie do diagnostyki osteoporozy


Osteoporoza jest jednym z tych schorzeń, które nie tylko na początku, ale także w późniejszych stadiach zaawansowania często nie dają żadnych objawów, dlatego też nazywana jest „cichą epidemią”. Często wykrywana jest dopiero w momencie doznania przez chorego poważnego urazu, takiego jak złamanie bliższego końca kości udowej, lub przypadkowo podczas badań obrazowych dotyczących innej choroby. Występujące w przebiegu osteoporozy złamania trzonów kręgów są traktowane przez pacjentów jako związane z ich wiekiem i niekojarzone z żadnym wydarzeniem.

Niestety, choroba ta wcale nie jest rzadka. Życiowe ryzyko złamania osteoporotycznego u kobiet w wieku 50 lat wynosi 40% (u mężczyzn w tym samym wieku wzrasta do 13%-20%). Przewiduje się, że w 2050 roku na świecie dojdzie do około 6 260 000 groźnych złamań bliższego końca kości udowej u osób dotkniętych osteoporozą.

Podstawą diagnozy i oceny zaawansowania osteoporozy jest badanie techniką dwuwiązkowej absorpcjometrii rentgenowskiej (dual energy X-ray absorptiometry, DXA), uzupełnione badaniami laboratoryjnymi. Niestety, ma ono także wady: jest stosunkowo drogie, zazwyczaj dostępne jedynie w wyspecjalizowanych ośrodkach w dużych miastach oraz wykorzystuje promieniowanie jonizujące.

Idealna sytuacja byłaby taka, gdyby badanie w kierunku osteoporozy było mniej obciążające oraz łatwo dostępne, nawet w poradniach medycyny rodzinnej, a u większej liczby chorych udałoby się podjąć leczenie, zanim jeszcze dojdzie do złamania.

Być może rozwiązaniem tego problemu jest wprowadzenie na rynek urządzenia BINDEX, fińskiej firmy Bone Index Ltd., które właśnie uzyskało akceptację Amerykańskiej Agencji ds. Żywności i Leków (Food and Drug Administration, FDA). Wcześniej otrzymało ono zgodę na używanie oznakowania CE (przypomnijmy, że oznacza to, że spełnia unijne wymogi dotyczące m.in. zdrowia).

slide-2

Małe urządzenie podłączane do laptopa lub komputera wykorzystuje technologię ultradźwiękową (bez narażania pacjentów na działanie promieniowania jonizującego), podając w ciągu 30 sekund wynik na podstawie oceny grubości warstwy korowej piszczeli oraz innych danych pacjenta (specjalny algorytm określa gęstość szyjki kości udowej). Badanie może być prowadzone teoretycznie w każdych warunkach, gdzie tylko możliwe jest uruchomienie komputera! Warto podkreślić, że w badaniach klinicznych(między innymi opublikowanych w piśmie Osteoporosis International) przeprowadzonych na około 2 000 pacjentów dokładność urządzenia oceniono na 90% i w 70% przypadku mogło ono zastąpić badanie metodą DXA i służyć do łatwiejszej diagnostyki osteoporozy.

 

 

Źródła: Karjalainen JP, Riekkinen O, Töyräs J, Jurvelin JS, Kröger H. New method for point-of-care osteoporosis screening and diagnostics. Osteoporos Int. 2016 Mar;27(3):971-7. doi: 10.1007/s00198-015-3387-4. Epub 2015 Nov 10.

 

Zdjęcia: Bindex


Wywiad z twórcami Terminarza Medycznego Nurseum


Niestety, chociaż na świecie powstaje tysiące aplikacji, urządzeń i serwisów mHealth, częstą barierą w korzystaniu z nich w przypadku polskich pacjentów jest nie tylko język, wysoka cena, ale także niedostosowanie do polskich realiów. Chcielibyśmy na naszym blogu przedstawiać polskie firmy, zwłaszcza młode, które oferują rozwiązania przeznaczone dla naszego, polskiego odbiorcy. Chcemy wspierać polskie inicjatywy. Dlatego też rozpoczynamy cykl wywiadów z polskimi twórcami projektów mHealth. Jeśli jesteście Państwo taką firmą, serdecznie zapraszamy do kontaktu. A dzisiaj, w wywiadzie z Arkadiuszem Bieńkiem, odpowiadającym za marketing tego projektu, chcemy przedstawić Terminarz Medyczny Nurseum.

 

cover photo

 

Proszę powiedzieć, czym jest Terminarz Medyczny NURSEUM?

Terminarz Medyczny NURSEUM to narzędzie ułatwiające codzienną pracę polskich pielęgniarek, położnych oraz fizjoterapeutów, z którego można korzystać na komputerach, tabletach oraz smartfonach. Ten prosty w obsłudze system będzie ściśle dopasowany do specyfiki pracy tych 3 wymienionych grup zawodowych.

Terminarz Medyczny powstaje w odpowiedzi na olbrzymią ilość informacji, obowiązków biurokratycznych oraz zadań, z którymi każdego dnia borykają się w Polsce przyszli użytkownicy naszego narzędzia. Jego największą zaletą jest automatyzacja części najbardziej uciążliwych zadań (np. raportowania czasu pracy i wykonywanych zabiegów) oraz umożliwienie wykonywania ich na urządzeniach mobilnych (np. smartfonach). W ten sposób pomoże w lepszej organizacji pracy, dzięki czemu użytkownicy narzędzia zaoszczędzą więcej czasu dla siebie, rodziny oraz bliskich.

Terminarz Medyczny NURSEUM da naszym przyszłym klientom szereg nowych możliwości:

  • stały i nieprzerwany dostęp do bazy własnych pacjentów – za pomocą komputera, tabletu lub smartfona,
  • swobodne planowanie i organizowanie wizyt u pacjentów – np. automatyczne wysyłanie przypomnień o wizycie, planowanie zabiegów, których listę podpowie system, łatwe odnotowywanie i zapisywanie w systemie wykonanych zabiegów,
  • nieograniczony dostęp do rzetelnej i unikalnej wiedzy eksperckiej – w postaci artykułów specjalistów z branży medycznej oraz farmaceutycznej zamieszczonych
    w Bazie Wiedzy Terminarza,
  • łatwe edukowanie pacjentów w trakcie wizyt – np. jeżeli pacjent potrzebuje instrukcji obsługi glukometru, można ją szybko znaleźć w Bazie Wiedzy Terminarza
    i od razu udostępnić,
  • szybkie przekazywanie pacjentom zaleceń pielęgniarskich po wizytach
    – wystarczy spisać je w Terminarzu Medycznym i jednym kliknięciem wysłać
    do pacjenta lub jego opiekuna po zakończonej wizycie,
  • proste generowanie raportów do statystyk i rozliczeń czasu pracy – w tym comiesięcznych rozliczeń do NFZ.

 Nurseum2

 

Skąd pomysł na taki projekt?
W minionym roku jeden z członków naszego zespołu trafił do szpitala. Trochę z nudów, a trochę z zawodowej ciekawości, zaczął obserwować pielęgniarki przy pracy. Bardzo szybko zauważył, że ta grupa zaangażowanych i kochających swoją pracę osób ma coraz mniej czasu dla pacjentów, ponieważ musi zajmować się niezliczonymi formalnościami biurokratycznymi.

Trochę później zaczęliśmy się więc wspólnie zastanawiać, czy tę negatywną sytuację można w jakiś sposób zmienić. Zorganizowaliśmy kilka dłuższych spotkań z pielęgniarkami i położnymi, w trakcie których wypytywaliśmy o ich pracę. Wielokrotnie rozmawialiśmy również z mamą jednego z nas, która przez wiele lat pracowała jako pielęgniarka środowiskowa.

Okazało się, że biurokracja nie jest jedynym problemem. Najwięcej kłopotów pielęgniarkom i położnym sprawia zarządzanie olbrzymią ilością zadań oraz informacji związanych z pracą zawodową. Klasyczny notes do tego nie wystarczy, a dostępne na rynku elektroniczne „organizery” nie są dopasowane do specyfiki pracy tych zawodów medycznych. Wymyśliliśmy więc Terminarz Medyczny Nurseum, proste w obsłudze narzędzie usprawniające organizację pracy pielęgniarek, położnych i fizjoterapeutów, z którego będzie można korzystać na komputerach, tabletach i smartfonach.

Pracę nad projektem niewątpliwie ułatwiało wieloletnie doświadczenie naszej trójki (Arkadiusz Bieniek, Dariusz Czechowski, Norbert Krasnodębski), które zdobywaliśmy w dziedzinie projektowania i zarządzania systemami IT, a także w marketingu oraz sprzedaży (m.in. w sektorze medycznym i farmaceutycznym).

Jak duży zespół pracuje nad Terminarzem Medycznym NURSEUM?
Podstawowy zespół „założycielski” tworzą 3 osoby, natomiast w prace (m.in. analityczne, programistyczne, marketingowe) zaangażowanych jest łącznie kilkunastu specjalistów.

 

Nurseum1

 

Jak długo trwały prace nad Terminarzem Medycznym NURSEUM?
Prace nad Terminarzem Medycznym NURSEUM trwają pół roku i potrwają jeszcze co najmniej kilka miesięcy. Wbrew temu, co może się wydawać, to nie jest łatwy projekt do realizacji.

Co było największym wyzwaniem przy pracy nad tym projektem?

Właściwie było ich kilka. Pierwsze to nasze wejście w świat i branżę medyczną, zrozumienie specyfiki, itp. Drugim wyzwaniem było znalezienie wspólnego języka i nauczenie się komunikacji z przedstawicielami i przedstawicielkami jednych z najbardziej przepracowanych i niedocenianych zawodów w Polsce. Trzecie wyzwanie to ciągnąca się od wielu lat i nadal niezakończona informatyzacja naszej służy zdrowia. Brak znajomości końcowych rozwiązań znacząco utrudnia nam pracę nad Terminarzem.

Kiedy Terminarz Medyczny NURSEUM będzie dostępny dla użytkowników?

Wersję testową udostępnimy dla wybranej grupy użytkowników jeszcze w czerwcu, natomiast pełną wersję systemu na początku września.

Jakie macie Panowie plany na przyszłość, jeśli chodzi o ten projekt? 

W przyszłości celujemy z naszym systemem w 3 nowe obszary. Pierwszy z nich to telemedycyna, a więc umożliwienie poprzez nasz system komunikacji służb medycznych z pacjentem. Drugim jest dokumentacja elektroniczna, czyli możliwość jej automatycznego uzupełniania za pomocą naszego systemu. Trzeci obszar to e-commerce. Zamierzamy umożliwić np. pielęgniarkom na indywidualnych praktykach rozliczanie się przy wsparciu naszego systemu nie tylko z NFZ, ale również z innymi instytucjami (np. z ZUS).

Bardzo dziękujemy za rozmowę


Cor – domowe laboratorium do badania krwi


Badania krwi stanowią podstawowy element diagnostyki i monitorowania chorób, szczególnie chorób przewlekłych tj. hipercholesterolemii, cukrzycy czy chorób nerek. Zmiana stężeń określonych parametrów biochemicznych jest często pierwszym sygnałem o skuteczności terapii lub przeciwnie, o postępie choroby. Nasz styl życia, ilość aktywności fizycznej, dieta, mają piramidalny wpływ na nasze zdrowie. Najczulszym wskaźnikiem pozytywnych zmian jest badanie krwi. Tylko jak je śledzić, gdy skierowanie do laboratorium dostajemy raz na rok? Jak wykryć, czy nowy układ treningów wpłynął na nasz lipidogram (badanie frakcji lipidowych we krwi). 

Dlatego też z tak dużą ciekawością przyjęliśmy pojawienie się projektu Cor – rozwiązania, które umożliwia bezbolesne badanie krwi  w celu wczesnego wykrywania wpływu stylu życia i leczenia na wybrane parametry biochemiczne.

Cor składa się jendorazowych lancetów, stacji analitycznej i oczywiście aplikacji mobilnej, w której możemy odczytać nasze parametry i otrzymać wskazówki, jak poprawić swoje wyniki. s3f9jhgaxocdxsej3hjb

Pobranie odbywa się przez nakłucie ultracieńką igłą.

c7f2gp2n8otb7uhcdmjn

Próbkę umieszczamy w urządzeniu (minispektrometrze) przeprowadzającym analizę. Na razie urządzenie przeznaczone jest do oznaczeń ważnych w profilaktyce chorób układu krążenia – określa stężenie we krwi glukozy na czczo, cholesterolu (całkowitego, HDL i LDL), triglicerydów i fibrynogenu (twórcy urządzenia zalecają przeprowadzanie oznaczeń raz w tygodniu).

gjn6c0zjfoeyxhdtgwhi

Co jednak ciekawe, Cor nie przekazuje użytkownikowi „surowych” danych – są one przesyłane do centrum medycznego, analizowane, a to, co dostajemy, to wynikające z oznaczenia porady dotyczące naszego zdrowia.

sxmjyy4s605xmk03aceduh7nybwubspdonu0gnge

Nie ma to być bowiem urządzenie medyczne, ale raczej doradca w kwestiach zdrowotnych. Nie oznacza to jednak, że twórcy Cor nie zamierzają zbadać jego efektywności w sposób obiektywny: niebawem mają być opublikowane wyniki badania klinicznego z wykorzystaniem tego produktu.

Urządzenie jest już dostępne w przedsprzedaży w ramach kampanii Indiegogo.

Data planowych dostaw: październik 2016

Więcej informacji

Materiały graficzne: Cor


Kardia Band: pierwszy pasek z EKG do Apple Watch


Szacuje się, że migotanie przedsionków w ciągu najbliższych 20 lat będzie miało rozpoznane aż 800 tysięcy Polaków. To alarmujące dane, ponieważ od lat wiadomo, że istnieje związek między tym schorzeniem a powikłaniami zakrzepowo-zatorowymi – migotanie przedsionków aż 5-krotnie zwiększa ryzyko wystąpienia udaru niedokrwiennego mózgu i 3-krotnie zastoinowej niewydolności serca. Badania wskazują, że nawet 30 proc. epizodów migotania przedsionków jest bezobjawowych. Pacjent może mieć tylko niewielkie objawy, takie jak zawroty głowy, duszność, zmęczenie, których zupełnie nie wiąże z problemami z układem krążenia. Napadowe, bezobjawowe (nieme) migotanie przedsionków bardzo trudno wykryć też za pomocą przypadkowo wykonanego zapisu EKG na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym czy w przychodni.

Pewnym krokiem w rozwiązaniu tego problemu może być Kardia Band, najnowszy produkt firmy AliveCor, którego premiera zapowiedziana jest na późną wiosnę (twórcy urządzenia czekają na akcept Amerykańskiej Agencji ds. Żywności i Leków, FDA). Na blogu pisaliśmy już wcześniej (m.in. tutaj) o, niestety nadal niedostępnej w Polsce, produkowanej przez AliveCor i posiadającej akcept FDA nakładce na telefon służącej do przeprowadzania badania EKG (AliveCor Mobile ECG, teraz przemianowanej na Kardia Mobile) za pomocą czujników, których dotyka się rękoma. Kardia Band, pierwsza na rynku medyczna opaska na rękę do Apple Watch ma działać na podobnej zasadzie.

 

reading_large-1

 

Wystarczy otworzyć aplikację Kardia w zegarku, przytrzymać przez 30 sekund kciuk na czujniku wbudowanym w opaskę, a zostanie przeprowadzony zapis EKG, a także określony rytm serca. Można również nagrać wiadomość dotyczącą objawów, które nas niepokoją, czy wydarzeń, które poprzedziły badanie (np. tego, że właśnie weszliśmy po schodach na 9. piętro). Następnie wbudowany w aplikację algorytm dokona analizy, czy u użytkownika nie wystąpiło migotanie przedsionków. Dane mogą zostać od razu przesłane do naszego lekarza, a także do aplikacji Health firmy Apple, gdzie zbierane są informacje także z innych urządzeń.

Results_d133bf63-ceac-41d4-89c6-e19b98a89300_large

 

Oczywiście analiza dokonana za pomocą Kardia Band nie ma zastąpić wyczerpującego badania przeprowadzanego w szpitalach za pomocą 12-odprowadzeniowego EKG, ale może pomóc w zauważeniu, że dzieje się coś bardzo, bardzo złego. A to często decyduje między życiem a śmiercią. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że Kardia Band, w przeciwieństwie do Kardia Mobile, będzie dostępna także dla polskich pacjentów.

 

 

Więcej informacji

Na rynku: późna wiosna 2016

 

Materiały graficzne: AliveCor


Raport Accenture 2016: pacjenci oczekują od szpitali rozwiązań mobilnych.


7699596024_99f2575593_b

Coraz więcej pacjentów oczekuje, że będzie mogło używać aplikacji mobilnych do umawiania wizyt lekarskich, dostępu do dokumentacji medycznej czy ponownego zamawiania leków. 

Jak pokazują badania, aż 80% użytkowników smartfonów chciało używać smartfonów w tym właśnie celu (badanie FICO 2014). Jak do takich wymagań przygotowana jest służba zdrowia? Niestety, najnowsze dane z rynku amerykańskiego wskazują na to, że słabo.

 

Screenshot 2016-03-17 09.53.14

Z opublikowanego ostatnio raportu firmy Accenture „Losing Patience: Why Healthcare Providers Need to Up Their Mobile Game” wynika, że chociaż aplikacje mobilne oferuje 66% największych szpitali, z tych rozwiązań korzysta jedynie 2% leczących się w owych szpitalach pacjentów.

Niewątpliwie powodem takiego stanu rzeczy jest to, że tylko 11% z tych aplikacji zawiera co najmniej jedną z trzech opcji, które najbardziej cenią sobie pacjenci.Oczywiście sytuacja ta przekłada się na wymierne straty finansowe: ponieważ w 2014 roku około 7% pacjentów zmieniło dostawcę usług medycznych z powodu niezadowolenia z obsługi, twórcy raportu wyliczyli, że przez takie niedopatrzenie każdy ze szpitali mógł stracić nawet 100 milionów dolarów rocznego przychodu.

Nie ma powodu sądzić, że polscy pacjentci, szczególnie ci korzystający z prywatnej opieki zdrowotnej, nie będą się kierowali podobnymi przesłankami przy wyborze opieki medycznej. Rozwiązania mobilne pomagą usprawniać proces opieki medycznej, a cztery najważniejsze funkcjonalności, których potrzebują pacjenci, to:

  1. dostęp do informacji medycznej (ostatnia karta informacyjna z pobytu w szpitalu „wypis”)
  2. umawianie, odwoływanie, zmiana terminu przyjęć do szpitala / wizyt w przyszpitalnych poradniach
  3. dostęp do skierowań na dalsze badania, zaświadczeń o przyjmowanych lekach, recept
  4. sprawdzanie dostępności opisów badań obrazowaych i ich pobieranie

Obecnie czas, jaki pacjent spędza na w/w formalnościach, nierzadko przekracza długość samej porady (kontaktu z lekarzem), rozwiązania mobilne mogą więc realnie oszczędzić znaczącą ilość cennego czasu pacjenta, którą ten może przeznaczyć na realizację zaleceń medycznych i szybszy powrót do zdrowia.

 

Źródła:

 

photo credit: hGraph: patient describing conditions via photopin (license)


Lumify | USG podłączane do smartfona #Philips


Lumify to profesjonalna głowica do badania usg podłączana do dowolnego smartfona lub tabletu przez łącze mikroUSB.

Philips-Launches-App-Based-Ultrasound-Solution

Wraz z urządzeniem Philips dostarcza dedykowaną aplikację – dziś tylko pod system Android. Działanie przenośnego utrasonografu jest proste i intuicyjnie. Po zainstalowaniu aplikacji należy podłączyć głowicę do smartfona i przyłożyć ją do skóry. Wykonane badanie można nagrać w pamięci urządzenia lub współdzielić innemu lekarzowi.

Lumify pozwala na przeprowadzenia przeglądowego badania USG w szpitalu, w trakcie wizyty w domu pacjenta czy w miejscach publicznych. USG do smartfona jest zarejestrowano jako urządzenie medyczne posiada certyfikat 510(k) do pracy z 7-calowym tabletem Android Nexus – trwa walidacja z ekranami 6-calowymi i 8-calowymi.

Obecnie nie jest znana cena Lumify. Philips planuje oferowanie urządzenia i aplikacji w modelu subskrypcyjnym, bez opłaty za zakup głowicy. Lumify trafi do sprzedaży pod koniec roku 2015.

 


Raport: „Otoczenie regulacyjne telemedycyny w Polsce – stan obecny i nowe otwarcie”


Screenshot 2015-09-09 19.47.44

Telemedyczna Grupa Robocza opublikowała raport dotyczący kwestii prawnych stosowania telemedycyny w Polsce pt. „Otoczenie regulacyjne telemedycyny w Polsce – stan obecny i nowe otwarcie”. Dokument stanowi analizę obecnego stanu prawnego oraz dowodów naukowych.

Pełny tekst raportu „Otoczenie regulacyjne telemedycyny w Polsce – stan obecny i nowe otwarcie”

 

Źródło:

  1. Doniesienie prasowe Kancelaria DZP

Jaka jest różnica między EHR a EMR? Czyli cyfryzacja służby zdrowia…


Jednym słowem: „zasadnicza”

Trzema słowami słowami: „na wagę życia”

EHR

Czym jest EMR?

EMR (ang. electronic medical record), czyli elektroniczna dokumentacja medyczna to nic innego jak wersja cyfrowa tradycyjnej dokumentacji medycznej. Zazwyczaj tworzona jest w ramach szpitala lub przychodni i zastępuję papierową historię choroby lub kartotekę pacjenta. Zawiera informacje o rozpoznaniach, zastosowanym leczeniu i obserwacji z kolejnych wizyt. Niewątpliwie elektroniczna dokumentacja medyczna ma szereg zalet względem dokumentacji papierowej, tj.:

  • szybki dostęp do historycznych danych (obserwacji, parametrów)
  • zestawienie trendów pomiarów biomedycznych (ciśnienia tętniczego, stężeń elektrolitów etc.)
  • wyszukiwanie pacjentów spełniających zadane kryteria (np. wiek > 50 lat w celu skierowania na badanie przesiewowe)
  • możliwość ustalenia chronologii dokonywanych zmian w dokumentacji

Jednak EMR nie służy płynnej wymianie informacji z innymi systemami informatycznymi. Czasem pojedyncze dane (np. zdjęcie RTG lub film z koronarografii) można wyeksportować i następnie wgrać do innego systemu, ale to raczej wyjątek od reguły. Regułą tu jest hermetyczne trzymanie danych w jednym systemie, bez dzielenia się nimi na zewnątrz. Właśnie tak zaprojektowana jest znakomita większość dostępnych w Polsce (i nie tylko) systemów elektronicznej dokumentacji medycznej.

A czym jest EHR?

I ta cecha jest tym co wyróżnia EHR (ang. electronic health record), czyli elektroniczny rekord pacjenta – zawierający wszystkie dane o danym chorym, które swobodnie można wymieniać pomiędzy usługodawcami medycznymi (lekarzem rodzinnym, szpitalem, domem opieki). Ideą EHR jest funkcjonowanie danych medycznych ponad sztucznymi barierami organizacyjnymi różnych placówek medycznych. Zdrowie pacjenta jest jedno i tak jeden powinien być rekord tego pacjenta.

Zgodnie z definicją EHR jest on tworzony, modyfikowany, rozbudowywany i przeglądany przez każdego upoważnionego usługodawcy medycznego (lekarza, pielęgniarkę, farmaceutę, rehabilitanta, ratownika etc.) bez względu na to w jakiej placówce medycznej pracuje (prywatnej / publicznej, ambulatoryjnej /szpitalnej). Oczywiście pod warunkiem, że upoważnienie dotyczy sprawowania opieki nad danych chorym.

Zatem dane medyczne z EHR idą za pacjentem, są dostępne w miejscu i czasie gdy tylko zajdzie taka potrzeba. To jest właśnie największą przewagą EHR nad EMR. Wartość takich danych rośne, w szczególnych sytuacjach stają się bezcenne:

  • Informacja o założeniu klipsów naczyniowych wpisana przez chirurga 30 lat wcześniej może uchronić pacjenta przed powikłaniami związanymi z wykonaniem badania rezonansu-magnetycznego.
  • Informacja o alergii na antybiotyk wprowadzona do EHR przez lekarza rodzinnego, ma wpływ na rokowanie chorego, który trafia nieprzytomny na Izbę Przyjęć z objawami infekcji – można wybrać antybiotyk, który nie wywoła wstrząsu anafilaktycznego.
  • Wynik grupy krwi jest dostępny lekarzowi przyjmującemu chorego do szpitala – przez co nie zleca ponownie oznaczenia.
  • Obserwacje z pobytu w szpitalu pomagają lekarzowi rodzinnemu dopasować opiekę w okresie poszpitalnym.

Mimo oczywistych zalet EHR nad EMR pojęcia te często używane zamiennie. W efekcie opisywana w mediach cyfryzacja szpitali i służby zdrowia często rozumiana jest przez wielu pacjentów jako droga do płynnej wymiany informacji medycznej pomiędzy wszystkimi świadczeniodawcami. W praktyce jednak wszystkie placówki wdrażają systemy EMRowe. Nie są gotowe do wymiany danych pomiędzy innymi szpitalami czy lekarzami. Skutkiem tego jest de facto posiadanie cyfrowej postaci tradycyjnej dokumentacji medycznej. A przecież nie oto w chodzi w cyfryzacji opieki zdrowotnej. Dlaczego zatem szpitale i placówki wybierają EMR a nie EHR? Bo jest tańszy, bo jako lekarze czujemy się bezpieczniej, gdy nasze notatki nie będą dostępne innym świadczeniodawcom. Bo informacja to najlepszy sposób na lojalność pacjenta, który nie pójdzie do innego szpitala, bo to my mamy całą historię leczenia pacjenta.

Dane medyczne są dobrem publicznym, nie mogą stanowić elementu konkurencji a ich dostępność być ograniczana.

Prowadząc dyskusję o cyfryzacji polskiej służby zdrowia warto zadbać by rozwiązania jakie będziemy wprowadzali promowały bezpieczny dostęp do danych medycznych i motywowały do współdzielenia informacji. Najlepsza wiedza o moim pacjencie w chwili, gdy muszę podjąć kluczowe decyzje medyczne to niewątpliwe najtańszy sposób do poprawy jakości opieki zdrowotnej. 

Bibliografia:

  1. Habib, J. L. (2010). „EHRs, meaningful use, and a model EMR”. Drug Benefit Trends 22 (4): 99–101.
  2. Kierkegaard, Patrick (2011). „Electronic health record: Wiring Europe’s healthcare”. Computer Law & Security Review 27 (5): 503–515. doi:10.1016/j.clsr.2011.07.013. ISSN 0267-364

mHealth: kardiolodzy o technologiach mobilnych w medycynie [wywiad]


Postęp związany z technologiami mobilnymi oraz ich coraz częstsze wykorzystywanie w badaniach klinicznych związanych z leczeniem chorób przewlekłych sprawia, że stale przybliża się moment, w którym zaczną być wykorzystywane przez lekarzy w codziennej praktyce. O tym, jaki jest obecny stan rozwoju technologii mHealth oraz jakie są efekty leczenia chorych z wykorzystaniem komunikacji bezprzewodowej, w styczniu 2015 rozmawiała z kardiologami redaktor Izabela Flic-Redlińska.

mHealth

Źródło: kardiolog.pl (dostępne bez logowania)

W studio doc. Marcin Grabowski, dr Paweł Balsam i dr Łukasz Kołtowski.


[Raport Eurobarometer]: Jak korzystamy z internetu w szukaniu informacji o zdrowiu (Polska vs UE)


To jak często sięgamy do internetu po informacje związane ze zdrowiem zależy nie tylko od naszego poczucia zdrowia, ale też kraju w jakim mieszkamy. Najnowszy raport Komisji Europejskiej poświęcony jest ocenie biegłości obywateli w posługiwaniu się internetem w celu uzyskiwania informacji medycznych. Badanie wykonano na grupie 26 tys. osób, z których 1 tys. pochodziło z Polski. Dokładnie 61% Polaków szukało informacji medycznej w sieci (vs 59% w UE), jednak nasze zadowolenie z uzyskiwanych informacji było niższe niż w pozostałych krajach członkowskich (73% vs 80%), trudniej było znaleźć potrzebną odpowiedź (55% vs 74%), uzyskane wiadomości rzadziej uznawano za łatwe do zrozumienia (65% vs 77%) i rzadziej pochodziło z zaufanego źródła (41% vs 60%).

fl_404_fact_pl_en

Najczęstszą przyczyną niezadowolenia Polaków z informacji zdrowotnej uzyskanej z internetu była zbyt niska szczegółowość (73%, średnia UE 46%). Jedna czwarta zwróciła uwagę, że potrzebne informacje nie były w języku polskim.

Raport z porównaniem wyników Polska vs UE do pobrania: http://ec.europa.eu/public_opinion/flash/fl_404_fact_pl_en.pdf