RANKED Health – serwis z ocenami aplikacji


W czasach, kiedy prawie każdy ma komórkę, a wiele osób smartfony, rozwój mHealth napędzają przede wszystkim aplikacje. Mamy ich do wyboru, do koloru również z dziedziny zdrowia, dosłownie setki tysięcy (około 165 000). Niestety, duża ich część jest, w najlepszym przypadku, śmiesznie nieprzydatna, a w najgorszym – groźnie szkodliwa (jako przykład można podać aplikację mierzącą nam ciśnienie krwi, gdy przyłożymy palec do ekranu smartfona czy aplikację dla osób chorujących na chorobę dwubiegunową, w której jako lek na bezsenność polecane jest picie alkoholu). Oczywiście przy wyborze aplikacji i poleceniu jej pacjentom trzeba zawsze kierować się zdrowym rozsądkiem, czyli zasadą, że jeśli coś jest zbyt piękne, istnieje duża szansa na to, że nie jest prawdziwe.

W wyborze odpowiedniego produktu mHealth może pomóc też nowy serwis z recenzjami aplikacji i urządzeń medycznych, RANKED Health, stworzony przez Hacking Medicine Institute (HMi), organizację non-profit zajmującą się tematyką połączenia technologii i medycyny, która powstała przy Instytucie Technologicznym w Massachusetts (Massachusetts Institute of Technology, MIT), jednej z najlepszych uczelni na świecie.

 

Ranked 1

 

Do oceny aplikacji twórcy RANKED Health używają systemu znanego z pism akademickich: każda z nich oceniana jest przez dwóch pracujących niezależnie od siebie ekspertów-recenzentów (klinicystów, pacjentów, naukowców z ośrodków badawczych), którzy skupiają się nie tylko na klinicznej przydatności produktu, ale także na jego bezpieczeństwie czy przyjazności dla użytkownika. Następnie oba teksty trafiają do redaktora, który odpowiada za przygotowanie jednej, spójnej wersji. Przy każdej recenzji pojawiają się też profesjonalne życiorysy wszystkich autorów z położeniem dużego nacisku na informacje o ewentualnym konflikcie interesów.

 

Ranked 2

 

Na razie w serwisie oceniane są aplikacje z dwóch grup: skierowane do osób cierpiących na choroby przewlekłe, takie jak cukrzyca czy choroby układu krążenia, a także aplikacje dotyczące dużych grup pacjentów, np. służące do śledzenia objawów czy dbania o przyjmowanie leków.

 

Ranked 3


eTreatMD myHand – aplikacja dla osób cierpiących na chorobę zwyrodnieniową stawów ręki


Choroba zwyrodnieniowa stawów, objawiająca się bólem i sztywnością stawów, nie tylko znacznie utrudnia życie cierpiących na nią chorych, ale także może doprowadzić do niepełnosprawności. Niestety, nie jest to rzadkie schorzenie – rozpoznaje się je u ponad połowy osób po 40. r.ż. (u co piątej z nich stwierdza się ograniczenie sprawności). Charakterystyczną cechą objawowej choroby zwyrodnieniowej stawów jest występowanie okresów stabilizacji (objawy występują głównie przy ruchu) i zaostrzeń (objawy pojawiają się także podczas spoczynku i w nocy). O ile wyleczenie choroby zwyrodnieniowej stawów nie jest możliwe, można złagodzić jej objawy i zmniejszyć cierpienie pacjentów, stosując metody farmakologiczne i niefarmakologiczne. Niezmiernie ważne jest też stwierdzenie, jakie czynniki powodują zaostrzenie choroby.

Dlatego też osobom cierpiącym na chorobę zwyrodnieniową stawów rąk można polecić nową aplikację, eTreatMD myHand, która niebawem będzie dostępna na iOS i Androida (jej twórcy są na końcowym etapie testów prowadzonych we współpracy z kanadyjskim Towarzystwem Reumatologicznym). Jej pomysłodawcą jest Nick MacKinnon, jeden ze współzałożycieli eTreatMD, który sam cierpi na chorobę zwyrodnieniową stawów rąk.

eTreatMD myHand to zaawansowany dzienniczek do śledzenia objawów i czynników na nie wpływających. Użytkownik robi zdjęcie chorej ręki, które następnie analizowane jest przez aplikację w celu określenia stopnia zaostrzenia choroby (pod uwagę brane jest m.in. opuchnięcie stawów czy ich powiększenie).

screen322x572 (1)

screen322x572 (2)

W programie zapisywane są też informacje na temat przyjmowanych w danym momencie leków, diety, aktywności fizycznej, pogody, a także nasilenia bólu.

screen322x572

screen322x572 (3)

Wszystkie informacje przedstawiane są w taki sposób, że łatwo można zobaczyć, co w dłuższym przedziale czasowym wpływa na zaostrzenie objawów, jaka terapia jest skuteczna, a jaka nie przynosi efektu. Za pomocą aplikacji generuje się też raport, który można wysłać lekarzowi lub pokazać na kolejnej wizycie.

 

Więcej informacji

Materiały graficzne:

eTreatMD

 


Nima – urządzenie do wykrywania glutenu w żywności


Kiedy kilka lat temu moja koleżanka wegetarianka (dodajmy, że stosująca taką dietę z powodów etycznych) wyłowiła z zupy (reklamowanej w karcie jako wersja wegetariańska) kawałek mięsa i ośmieliła się złożyć reklamację, spotkała się z oburzeniem kucharki: Proszę pani! To tylko taki mały kurczaczek! Do dzisiaj wspominamy tę sytuację z rozbawieniem, ale co byłoby, gdyby koleżanka była uczulona np. na orzechy i to byłby “tylko taki mały orzeszek”?

Zwracanie uwagi na skład posiłków jest szczególnie ważne dla osób z nietoleracją glutenu, a według zaleceń dietetycznych, które są ostatnio modne, również osoby zdrowe powinny unikać glutenu w posiłkach. Problem tylko jak poznać, która potrawa zawiera gluten? Twórcy Nimy nie chcą zabierać głosu w tej dyskusji – zamierzają po prostu dać nam do dyspozycji narzędzie, z którego możemy skorzystać, jeśli zdecydujemy się na stosowanie diety bezglutenowej.

Nima to kieszonkowe urządzenie wyposażone w czujnik biometryczny analizujący skład potrawy.

20151006011816-nima-gluten-device-2

Wystarczy włożyć kawałek jedzenia do jednorazowej kapsułki, zestaw umieścić w niewielkiej Nimie, a już po 2 minutach dowiemy się, ile glutenu kryło się w potrawie (jeśli wystarczająco mało, czyli mniej niż 20 ppm albo inaczej 20 mg na kg, na Nimie pojawi się uśmiech, jeśli za dużo – smutna buźka).

Uwaga: Nima nie jest urządzeniem medycznym, jej twórcy nie opublikowali też żadnych wyników badań z wykorzystaniem tego urządzenia,  więc oczywiście nie możnemy rekomendować jego stosowania u pacjentów. Jednak sam pomysł analizy składu biochemicznego ad hoc ma duży potencjał.

Data dostępności: koniec 2016

Więcej informacji

 

Materiały graficzne: 6SensorLabs

 


Bioniczny palec pozwalający na rozróżnianie między powierzchniami


Jeśli patrzymy na pochodzące z naszego kraju statystyki dotyczące amputacji kończyn, nie mamy powodów do optymizmu. W Polsce amputacje rocznie przeprowadza się u 7 na 100 tysięcy mieszkańców (w Danii u 2, a w Hiszpanii i Holandii tylko u 1). Co więcej, liczba ta rośnie (w latach 2008-2011 wykonywano od 6 do 10 tysięcy amputacji rocznie, w 2012 r. – już 12 tysięcy). Niestety, jeśli chodzi o te dane, jesteśmy liderem w Europie (jedno z pism dla lekarzy nawet zatytułowało artykuł na ten temat: Polska krainą amputacji). Autorytety medyczne wskazują, że najważniejsze w zapobieganiu amputacjom jest wczesne diagnozowanie miażdżycy i cukrzycy.  

Co jednak robić, jeśli już dojdzie do amputacji? Tutaj wiadomości są bardziej pozytywne. Ostatnie osiągnięcia w dziedzinie produkcji protez robią naprawdę niesamowite wrażenie. Zespół kierowany przez profesora Silvestro Micerę, neuroinżyniera ze szwajcarskiej Politechniki Federalnej w Lozannie, opracował sztuczną końcówkę palca z czujnikami, dzięki której osoby z amputowaną kończyną będą mogły rozróżniać różne typy powierzchni. Po kontakcie z przedmiotem czujniki generują sygnał elektroniczny, który następnie zostaje przetworzony na zrozumiałe dla układu nerwowego impulsy, przesyłane do końcówki implantowanej w nerwie kończyny.

bioniczny palec

Badacze zaprezentowali swój wynalazek przy udziale Duńczyka Dennisa Aabo Sørensena, który 11 lat temu stracił rękę w wypadku z fajerwerkami. Gdy urządzenie podłączono mu do nerwów kikuta ręki, z 96% dokładnością rozróżniał on między szorstką a gładką powierzchnią, której dotykał sztuczny wskazujący palec. Urządzenie przetestowano również na zdrowych ochotnikach (w tym przypadku używano igieł, bez wszczepienia końcówki do nerwu), u których stwierdzono dokładność 77%. Wyniki badania opublikowano w marcowym numerze pisma eLife.

 

 

Źródło:

Oddo CM, Raspopovic S, Artoni F et al. Intraneural stimulation elicits discrimination of textural features by artificial fingertip in intact and amputee humans. Elife 2016; Mar 8: 5. doi: 10.7554/eLife.09148.
Materiały graficzne: Politechnika Federalna w Lozannie

 


Soczewki kontaktowe dla chorych na jaskrę


Szacuje się, że na jaskrę, nieuleczalną chorobę, która jest drugą najczęstszą przyczyną ślepoty w krajach wysoko cywilizowanych, choruje na świecie ponad 60 milionów ludzi. Niestety, choroba ta rozwija się podstępnie, a bardzo duża liczba chorych nie zdaje sobie sprawy z tego, że na nią cierpi. Cechą charakterystyczną jaskry jest postępujący zanik nerwu wzrokowego spowodowany przez zbyt wysokie dla danego oka ciśnienie wewnątrzgałkowe, dlatego niezmiernie ważne jest utrzymanie w chorym oku bezpiecznego, indywidualnie ustalonego ciśnienia. Co więcej, uważa się obecnie, że najgorzej na nerw wzrokowy działa tzw. fluktuacja ciśnienia dobowego w oku, jej pomiary przy pomocy zwykłych technik diagnostycznych są jednak bardzo uciążliwe dla pacjenta, zwłaszcza w nocy.

Wydaje się jednak, że rozwiązanie tego problemu jest coraz bliższe. W piśmie Ophthalmology opublikowano bowiem ostatnio ciekawe wyniki badania przeprowadzonego przez naukowców z Uniwersytetu Columbia. Najpierw przez dwa lata prowadzili oni obserwację 40 osób (wiek 40-89 lat) z jaskrą otwartego kąta i postawili ostateczną diagnozę: połowa chorych miała szybko postępującą jaskrę, a połowa wolno postępującą. Następnie badani przez 24 godziny nosili specjalne soczewki kontaktowe z czujnikami (Sensimed Triggerfish).

329634

Są to miękkie soczewki z miniaturowym czujnikiem, który wykrywa zmiany wielkości połączenia rogówkowo-twardówkowego na całym obwodzie soczewki świadczące o zmianach ciśnienia wewnątrzgałkowego. Informacje z soczewek przesyłane były na urządzenie przenośne badacza. Okazało się, że wyniki otrzymane za pomocą takiej metody były zgodne z wynikami dwuletniej obserwacji: pacjenci z większymi zmianami ciśnienia wewnątrzgałkowego (zwłaszcza w nocy) należeli do grupy z szybko rozwijającą się jaskrą. Jeśli skuteczność takiej metody zostanie potwierdzona w dalszych badaniach, to lekarze będą mogli dużo szybciej przewidzieć, którzy pacjenci są obarczeni większym ryzykiem rozwoju ślepoty, i, co najważniejsze, ocenić, jak skuteczne jest wdrożone leczenie.

Źródło: De Moraes, Carlos Gustavo et al., Visual Field Change and 24-Hour IOP-Related Profile with a Contact Lens Sensor in Treated Glaucoma Patients, Ophthalmology. 2015 Dec 30. doi: 10.1016/j.ophtha.2015.11.020. [Epub ahead of print]

Materiał graficzny: Sensimed







Najciekawsze nowości mHealth z targów CES 2016


Jak co roku w Las Vegas, tak i na początku stycznia 2016 wystawcy na Consumer Electronics Show (CES), największych targach elektroniki użytkowej, zaprezentowali swoją wizję naszej (i naszych pacjentów) przyszłości zdrowotnej. A oto, jak miałaby ona wyglądać:

 

  1. OCZYWIŚCIE będziemy (jeszcze bardziej) wysportowani

 

Belty Good Vibes, czyli stylowy skórzany smartpasek, ma liczyć nasze kroki, a także przypominać wibracjami o tym, że należy się więcej ruszać czy pić więcej wody. Zaproponuje też ćwiczenia oddechowe pomagające w walce ze stresem czy odpowiedni czas na szybką drzemkę. Niestety, w porównaniu do paska, który zaprezentowano na poprzednich targach CES, ta wersja nie dostosowuje się automatycznie do obwodu pasa użytkownika (a tak przydałoby się to podczas świątecznego obżarstwa…).

Belty-Good-Vibes-Smart-Belt-610x343

Dostępność: grudzień 2016

Więcej informacji

 

W utrzymaniu sprawności fizycznej ma też nam pomóc nowy Fitbit – Fitbit Blaze, w którym połączono tradycyjne mierzenie liczby kroków czy częstości akcji serca z funkcjonalnością smartwatcha (wyświetlanie wiadomości tekstowych czy powiadamianie o przychodzącym połączeniu).

fitbit-blaze

Dostępność: marzec 2016

Więcej informacji

 

A dla zamożnych osób, które naprawdę NIENAWIDZĄ biegać na bieżni, wyprodukowano iFit NordicTrack Escape, czyli bieżnię z wieeeeelkim (60 cali) telewizorem OLED. Można na nim wyświetlać dowolne inspirujące filmy, a nawet obrazy z Google Street View, dzięki czemu bez wychodzenia z domu możemy “spacerować” po własnej dzielnicy. Telewizor udzieli nam też wskazówek treningowych, czy wyświetli informacje z innych urządzeń firmy iFit oceniających nasz wysiłek.

ifit-nordictrack-escape

Dostępność: jesień 2016

Więcej informacji

 

  1. Otrzymamy wsparcie na każdym etapie posiadania potomstwa

 

Lovelife Crush to zgrabne urządzenie do ćwiczenia mięśni Kegla, czyli mięśni dna macicy, połączone z odpowiednią aplikacją. Takie ćwiczenia nie tylko zwiększają satysfakcję seksualną obojga partnerów, ale także ułatwiają poród. Dzięki nim zmniejsza się też ryzyko wystąpienia takich nieprzyjemnych powikłań, jak wypadanie pęcherza czy nietrzymanie moczu. Twórcy urządzenia przygotowali także miłą niespodziankę: odpowiednio częste i intensywne ćwiczenia wynagradzane są wibracjami…

ohmibod-lovelife-krush-and-tasl-app

Dostępność: wiosna 2016

Więcej informacji

 

First Response Pregnancy Pro to pierwszy na rynku test ciążowy połączony przez Bluetooth z odpowiednią aplikacją. Wykorzystując informacje wprowadzone przez użytkowniczkę, aplikacja informuje też, kiedy są płodne dni. Dba również o nasz poziom stresu – podczas oczekiwania na wyniki zabawia nas różnymi edukacyjnymi materiałami.

FirstResponse

Dostępność: wiosna 2016

Więcej informacji

 

Kiedy już zajdziemy w ciążę, możemy wspomóc się RefliefBand, mającym akceptację FDA urządzeniem przypominającym zegarek. Działa ono na zasadzie neuromodulacji i generując sygnały, które stymulują nerw pośrodkowy w okolicy nadgarstka, pomaga podczas mdłości (nie tylko tych ciążowych, ale związanych np. z chorobą lokomocyjną). Urządzenie otrzymało bardzo wiele pozytywnych recenzji od użytkowników, więc wydaje się, że jest skuteczne.

reliefband

Dostępność: w sprzedaży

Więcej informacji

 

Po urodzeniu dziecka przyda nam się natomiast Owlet Smart Sock, czyli elektroniczna niania w skarpetce (dostępne są jej trzy rozmiary, pasujące aż do 18. miesiąca życia dziecka). Urządzenie to pulsoksymetr połączony bezprzewodowo z aplikacją, która alarmuje rodziców, kiedy dziecko przestaje oddychać (Owlet mierzy saturację krwi) lub jego tętno jest zbyt wysokie czy niskie. Producenci Owlet zaznaczają jednak, że nie jest to urządzenie medyczne i nie jest polecane jako zapobiegające SIDS (nagłej śmierci łóżeczkowej niemowląt).

 

Dostępność: czerwiec 2016

Więcej informacji

 

Każdy nowo upieczony rodzic szybko zaczyna tęsknić do czasów, kiedy mógł się dobrze wyspać. Na ratunek zombie-rodzicom przyjdzie Sleep HR iFit, czyli umieszczany pod materacem czujnik do mierzenia jakości snu oraz takich parametrów, jak tętno czy częstość oddechów. Urządzenie udziela też rad dotyczących poprawienia jakości nocnego wypoczynku. Co więcej, wyczuwa, kiedy jest najlepszy moment, żeby nas obudzić. Niestety, nie negocjuje tego z naszym ukochanym maleństwem.

ifit-sleep-sensor-640x427

Dostępność: 2016

Więcej informacji

 

  1. Zupełnie inaczej spojrzymy na jedzenie

 

Lodówka firmy Samsung (Family Hub Smart Refrigerator) została wyposażona w ogromny ekran dotykowy, na którym można m.in umieszczać notatki (kupić mleko! Mleko! Mleko kupić!), oglądać filmy, a nawet zamawiać produkty. To jednak nie wszystkie zalety tej cudownej lodówki – ma ona wbudowane kamery robiące zdjęcie zawartości lodówki za każdym razem, gdy zamykamy jej drzwi. Dzięki temu robiąc zakupy w sklepie, możemy sprawdzić za pomocą aplikacji, czego nam brakuje (i już nigdy nie wrócimy ze sklepu bez mleka). Możemy też oznaczyć na zdjęciu, kiedy kupiliśmy dany produkt (metoda “na węch” nie zawsze jest najbardziej skuteczna).

fridge

Samsung-Family-Hub-Refrigerator-Tizen-2

Dostępność: wiosna 2016

Więcej informacji

 

Chińska firma GYENNO wyprodukowała inteligentny widelec/łyżkę, który znosi podczas jedzenia do 85% drżeń rąk np. osób cierpiących na chorobę Parkinsona. Dane dotyczące każdego użytkownika są umieszczane w chmurze i wykorzystywane do spersonalizowanego działania urządzenia.

 

Dostępność: w sprzedaży

Więcej informacji

 

  1. Zbadamy naszych pacjentów w każdym miejscu na świecie, nawet na Antarktydzie

 

A to wszystko dzięki MedWand, czyli połączeniu termometru, otoskopu, oftalmoskopu, stetoskopu, EKG (trzy odprowadzenia), dermatoskopu i pulsoksymetru podłączanego do komputera, tabletu czy komórki. Zbiera on także informacje z innych aplikacji, np. służących do zapisywania poziomu glikemii czy ciśnienia. Całe szczęście twórcy tego urządzenia od razu zakładają, że do jego obsługi potrzeba lekarza. Ma ono bowiem służyć do przeprowadzania badań podczas konsultacji telemedycznej.

 

 

Dostępność: 4. kwartał 2016

Więcej informacji

 

  1. Technologia NAPRAWDĘ uratuje nam życie

 

Veta to wyjątkowe opakowanie na EpiPen (czyli automatyczną strzykawkę do samodzielnego podawania adrenaliny domięśniowo przy wstrząsie anafilaktycznym). Jest ono połączone z aplikacją, która alarmuje użytkownika, gdy Veta znajdzie się poza zasięgiem Bluetooth jego telefonu (np. zostawimy go w autobusie czy w pracy). Możemy też uaktywnić sygnał dźwiękowy i świetlny, dzięki któremu szybko znajdziemy zagubiony EpiPen. Dzięki temu nie stracimy czasu na szukanie leku, a wiadomo, że w przypadku wstrząsu anafilaktycznego o życiu lub śmierci decydują sekundy. Veta ostrzega też, gdy lek znajduje się w środowisku, które może zmniejszyć efektywność jego działania.

Co więcej – aplikację może ściągnąć nie tylko osoba potrzebująca wstrzyknięcia adrenaliny, ale także jej rodzina, przyjaciele czy opiekuni. Osoby te zostaną poinformowane nie tylko o tym, że użytkownik wyjął EpiPen z Vety, ale także o tym, gdzie się on znajduje.

Aterica-Veta-Hero-Shot-468x500-72dpi-20151110-01-468x474

 

Dostępność: luty 2016

Więcej informacji

 

Materiały graficzne: producenci sprzętu, zdjęcie bieżni: CNET


Minispektrometr SCiO – dla ciekawych świata


Mądre przysłowie mówi, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła. Inaczej się jednak sprawy mają, gdy chodzi o to, co dostarczamy do naszego organizmu. Oczywiście istnieje bardzo prosty sposób na poznanie składu chemicznego wszystkich napojów, jedzenia i leków, które przyjmujemy. Wystarczy kupić spektometr. Niestety, nie będzie to tania inwestycja, a dodatkowo należy doliczyć do niej cenę pokoju, w którym umieścimy owe urządzenie, ponieważ zwykle są one całkiem spore.

Nic więc dziwnego, że bardzo zainteresował nas nowy gadżet, minispektrometr SCiO nazywany przez swoich twórców Szóstym Zmysłem. Zasada działania SCiO nie jest oryginalna, ponieważ wykorzystuje stosowaną również w laboratoryjnych spektrometrach metodę spektroskopii w bliskiej podczerwieni (każda cząsteczka oscyluje w inny sposób, generując inne widmo po interakcji ze światłem podczerwonym). Wystarczy, że oświetlimy światłem ze SCiO przedmiot, a dane o generowanym widmie zostaną przekazane na nasz smartfon (za pomocą technologii Bluetooth), z którego zostaną przesłane do serwerów w chmurze, gdzie zostaną przeanalizowane, a na naszym smartfonie znajdą się informacje na temat składu danego przedmiotu (cały proces, od wycelowania SCiO na próbkę do otrzymania danych, zajmuje około 10 sekund). Najbardziej zaskakująca jest wielkość SCiO (mieści się w dłoni i waży 35 g) i cena (249 dolarów). 

Na początku SCiO będzie działało z aplikacjami (na iOS i na Androida), które umożliwią analizę jedzenia (kalorie, zawartość składników odżywczych), stanu roślin (czas je już podlać, czy może jeszcze nie?) i leków (co to za lekarstwo wypadło nam z pudełka…), firma jednak cały czas pracuje nad nowymi zastosowaniami minispektrometru (ambitnym celem jest określanie składu wszystkiego, co istnieje). SCiO nie ma jednak akceptacji jako urządzenie medyczne, więc należy używać go np. do stwierdzania, czy w potrawie są alergeny.

Dostępność: w przedsprzedaży, cena 249 dolarów, planowana data premiery marzec 2016


STEMP – nowoczesny termometr


Mimo że obecnie mamy do dyspozycji wiele zaawansowanych narzędzi diagnostycznych, to nadal jednym z najważniejszych jest zwykły termometr (przypomnijmy, że pierwszy, bardzo prymitywny termometr, wynalazł w 1592 roku Galileusz). Oczywiście i on, w dobie czujników i technologii bezprzewodowej, przeszedł rewolucyjne zmiany, co widać bardzo dobrze na przykładzie STEMP.

STEMP to nowoczesny, dokładny (do ±0,2°C) czujnik temperatury, który umieszcza się w plastrze (33 mm długości x 20 mm szerokości x 6 mm grubości) i przykleja do skóry. Dane z urządzenia przesyłane są za pomocą technologii Bluetooth do iPhone’a lub iPada (przygotowywana jest też wersja na Androida), a temperatura może być mierzona jednorazowo albo w sposób ciągły. Znajdująca się w czujniku bateria po naładowaniu wytrzymuje aż do 30 dni, plaster nie odkleja się nawet do 10 dni. Zestaw jest wodoodporny, więc nie trzeba go zdejmować na czas kąpieli.

Bardzo przydatną opcją jest to, że w aplikacji można ustawić alarm, który powiadomi nas, gdy temperatura podniesie się powyżej określonego poziomu. Może to być wybawienie dla rodziców, którzy muszą się budzić w nocy, żeby zmierzyć temperaturę gorączkującego dziecka.

STEMP przyda się jednak nie tylko rodzicom, ale także opiekunom osób starszych (tym bardziej, że dane są przesyłane też do iCloud, więc można je odczytywać zdalnie), sportowcom czy kobietom chcącym zajść w ciążę (wzrost temperatury podczas owulacji).

STEMP na razie dostępny jest w przedsprzedaży (jego cena to 40 dolarów, później ma kosztować 50 dolarów).


PillBox – elektroniczny dyspenser leków, rewolucja w przestrzeganiu zaleceń


PillBox jest inteligentnym asystentem przyjmowania leków, skierowanym przede wszystkim do osób przewlekle przyjmujących leki oraz do ich opiekunów. Rozwiązanie współpracuje z platformą dr Poket.

kitchetable

Urządzenie będzie przydatne zwłaszcza dla osób starszych, które często cierpią na wiele chorób. Dane ze Stanów Zjednoczonych wskazują, że prawie 92% osób w podeszłym wieku cierpi co najmniej na jedną chorobę przewlekłą, a 77% na co najmniej dwie. Stwierdzono także, że 40% starszych osób nie może przeczytać ulotki o leku, a 76% nie rozumie informacji, które przekazuje im lekarz.

Jak działa PillBox? Skanujemy za pomocą telefonu kod kreskowy z opakowania leku i wybieramy, dla którego z domowników jest przeznaczony lek. Aplikacja dr Poket łączy się z bazą leków Pharmindex, dzięki czemu dowiadujemy się, jakie są przeciwwskazania do przyjęcia danego leku, jak wpływa on na prowadzenie pojazdów, czy można go przyjmować w czasie ciąży i karmienia piersią oraz z alkoholem. Bardzo ważne jest też to, że otrzymujemy informacje, czy między przyjmowanymi przez nas lekami nie zachodzą niebezpieczne interakcje. Aplikacja przesyła informacje na temat dawek leku i godzin jego przyjmowania do PillBox. Urządzeniem można też sterować zdalnie (np. może to robić opiekun pacjenta lub lekarz). W odpowiednim czasie PillBox umieszcza odpowiednią dawkę leku w pojemniku i informuje nas o tym sygnałem dźwiękowym i świetlnym.

animation_work

Jeszcze przez kilkanaście dni można wesprzeć na platformie Kickstarter kampanię mającą na celu zebranie pieniędzy na produkcję elektronicznego dyspensera leków, PillBox. Warte podkreślenia jest to, że za projektem stoją młodzi Polacy. Opracowali już oni prototyp urządzenia i teraz zbierają pieniądze na jego dopracowanie i masową produkcję. Jeśli kampania na platformie Kickstarter zakończy się powodzeniem, urządzenie będzie dostępne w lipcu 2016 roku.

features

Cena urządzenia: dla osób wspierających kampanię na platformie Kickstarter 199$ (później 399$).


Lumify | USG podłączane do smartfona #Philips


Lumify to profesjonalna głowica do badania usg podłączana do dowolnego smartfona lub tabletu przez łącze mikroUSB.

Philips-Launches-App-Based-Ultrasound-Solution

Wraz z urządzeniem Philips dostarcza dedykowaną aplikację – dziś tylko pod system Android. Działanie przenośnego utrasonografu jest proste i intuicyjnie. Po zainstalowaniu aplikacji należy podłączyć głowicę do smartfona i przyłożyć ją do skóry. Wykonane badanie można nagrać w pamięci urządzenia lub współdzielić innemu lekarzowi.

Lumify pozwala na przeprowadzenia przeglądowego badania USG w szpitalu, w trakcie wizyty w domu pacjenta czy w miejscach publicznych. USG do smartfona jest zarejestrowano jako urządzenie medyczne posiada certyfikat 510(k) do pracy z 7-calowym tabletem Android Nexus – trwa walidacja z ekranami 6-calowymi i 8-calowymi.

Obecnie nie jest znana cena Lumify. Philips planuje oferowanie urządzenia i aplikacji w modelu subskrypcyjnym, bez opłaty za zakup głowicy. Lumify trafi do sprzedaży pod koniec roku 2015.