Invisible Trial System – bezprzewodowy neurostymulator
Opublikowane: 2 lutego 2016 Filed under: Onkologia | Tags: aplikacje medyczne, Apple, ból, ciekawostki, neurologia, neuromodulacja, Onkologia, przewlekły ból, rak, st. Jude, stymulacja Możliwość komentowania Invisible Trial System – bezprzewodowy neurostymulator została wyłączonaJednym ze sposobów leczenia przewlekłego bólu (np. onkologicznego), zwłaszcza niereagującego na terapię farmakologiczną, jest stosowanie neurostymulatorów (np. urządzeń do stymulacji sznurów tylnych rdzenia kręgowego, ang. spinal cord stimulation, SCS). Są to niewielkie, wszczepiane chirurgicznie urządzenia, które wysyłają łagodne impulsy do mózgu, dzięki czemu dochodzi do zmiany lub przerwania sygnałów bólowych. Zanim przeprowadzi się zabieg implantacji neurostymulatora, pacjent uczestniczy w etapie testowym. Niestety, to właśnie wtedy wiele osób rezygnuje z takiej terapii. Przeszkadza im okablowanie urządzenia testowego, nie mogą też poradzić sobie z jego obsługą.
Dlatego też duże nadzieje wiąże się z Invisible Trial System, nowym urządzeniem firmy St. Jude Medical, które właśnie otrzymało akceptację Amerykańskiej Agencji ds. Żywności i Leków (FDA). Wykorzystywany podczas etapu testowego neurostymulator składa się z niewielkiego zewnętrznego generatora impulsów, który przyczepiany jest na plecach pacjenta za pomocą taśmy. Pacjentowi nie przeszkadzają kable neurostymulatora, ponieważ komunikacja z urządzeniami zawiadującymi jego pracą odbywa się bezprzewodowo za pomocą technologii Bluetooth. Lekarze, którzy ustalają i oceniają terapię przeciwbólową z użyciem Invisible Trial System, robią to, korzystając z iPada mini, a pacjenci mają do dyspozycji iPod Touch do samodzielnego dostosowywania opcji. Dzięki aplikacji lekarze mogą także uzyskać zestawienie informacji na temat przebiegu terapii podczas okresu próbnego. Tak więc zamiast nieporęcznych kontrolerów i kabli pacjenci korzystają z bardzo wygodnej opcji, dzięki czemu szybciej mogą dostosować się do terapii neurostymulatorem.
Minispektrometr SCiO – dla ciekawych świata
Opublikowane: 24 stycznia 2016 Filed under: Inne | Tags: android, iPhone, spektrometr Dodaj komentarzMądre przysłowie mówi, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła. Inaczej się jednak sprawy mają, gdy chodzi o to, co dostarczamy do naszego organizmu. Oczywiście istnieje bardzo prosty sposób na poznanie składu chemicznego wszystkich napojów, jedzenia i leków, które przyjmujemy. Wystarczy kupić spektometr. Niestety, nie będzie to tania inwestycja, a dodatkowo należy doliczyć do niej cenę pokoju, w którym umieścimy owe urządzenie, ponieważ zwykle są one całkiem spore.
Nic więc dziwnego, że bardzo zainteresował nas nowy gadżet, minispektrometr SCiO nazywany przez swoich twórców Szóstym Zmysłem. Zasada działania SCiO nie jest oryginalna, ponieważ wykorzystuje stosowaną również w laboratoryjnych spektrometrach metodę spektroskopii w bliskiej podczerwieni (każda cząsteczka oscyluje w inny sposób, generując inne widmo po interakcji ze światłem podczerwonym). Wystarczy, że oświetlimy światłem ze SCiO przedmiot, a dane o generowanym widmie zostaną przekazane na nasz smartfon (za pomocą technologii Bluetooth), z którego zostaną przesłane do serwerów w chmurze, gdzie zostaną przeanalizowane, a na naszym smartfonie znajdą się informacje na temat składu danego przedmiotu (cały proces, od wycelowania SCiO na próbkę do otrzymania danych, zajmuje około 10 sekund). Najbardziej zaskakująca jest wielkość SCiO (mieści się w dłoni i waży 35 g) i cena (249 dolarów).
Na początku SCiO będzie działało z aplikacjami (na iOS i na Androida), które umożliwią analizę jedzenia (kalorie, zawartość składników odżywczych), stanu roślin (czas je już podlać, czy może jeszcze nie?) i leków (co to za lekarstwo wypadło nam z pudełka…), firma jednak cały czas pracuje nad nowymi zastosowaniami minispektrometru (ambitnym celem jest określanie składu wszystkiego, co istnieje). SCiO nie ma jednak akceptacji jako urządzenie medyczne, więc należy używać go np. do stwierdzania, czy w potrawie są alergeny.
Dostępność: w przedsprzedaży, cena 249 dolarów, planowana data premiery marzec 2016
STEMP – nowoczesny termometr
Opublikowane: 27 listopada 2015 Filed under: Inne | Tags: ipad, iPhone, temperatura 1 komentarzMimo że obecnie mamy do dyspozycji wiele zaawansowanych narzędzi diagnostycznych, to nadal jednym z najważniejszych jest zwykły termometr (przypomnijmy, że pierwszy, bardzo prymitywny termometr, wynalazł w 1592 roku Galileusz). Oczywiście i on, w dobie czujników i technologii bezprzewodowej, przeszedł rewolucyjne zmiany, co widać bardzo dobrze na przykładzie STEMP.
STEMP to nowoczesny, dokładny (do ±0,2°C) czujnik temperatury, który umieszcza się w plastrze (33 mm długości x 20 mm szerokości x 6 mm grubości) i przykleja do skóry. Dane z urządzenia przesyłane są za pomocą technologii Bluetooth do iPhone’a lub iPada (przygotowywana jest też wersja na Androida), a temperatura może być mierzona jednorazowo albo w sposób ciągły. Znajdująca się w czujniku bateria po naładowaniu wytrzymuje aż do 30 dni, plaster nie odkleja się nawet do 10 dni. Zestaw jest wodoodporny, więc nie trzeba go zdejmować na czas kąpieli.
Bardzo przydatną opcją jest to, że w aplikacji można ustawić alarm, który powiadomi nas, gdy temperatura podniesie się powyżej określonego poziomu. Może to być wybawienie dla rodziców, którzy muszą się budzić w nocy, żeby zmierzyć temperaturę gorączkującego dziecka.
STEMP przyda się jednak nie tylko rodzicom, ale także opiekunom osób starszych (tym bardziej, że dane są przesyłane też do iCloud, więc można je odczytywać zdalnie), sportowcom czy kobietom chcącym zajść w ciążę (wzrost temperatury podczas owulacji).
STEMP na razie dostępny jest w przedsprzedaży (jego cena to 40 dolarów, później ma kosztować 50 dolarów).
PillBox – elektroniczny dyspenser leków, rewolucja w przestrzeganiu zaleceń
Opublikowane: 15 października 2015 Filed under: Inne | Tags: aplikacje medyczne, ciekawostki, dla pacjenta, farmakoterapia, leki, mHealth, świadomy pacjent Możliwość komentowania PillBox – elektroniczny dyspenser leków, rewolucja w przestrzeganiu zaleceń została wyłączonaPillBox jest inteligentnym asystentem przyjmowania leków, skierowanym przede wszystkim do osób przewlekle przyjmujących leki oraz do ich opiekunów. Rozwiązanie współpracuje z platformą dr Poket.
Urządzenie będzie przydatne zwłaszcza dla osób starszych, które często cierpią na wiele chorób. Dane ze Stanów Zjednoczonych wskazują, że prawie 92% osób w podeszłym wieku cierpi co najmniej na jedną chorobę przewlekłą, a 77% na co najmniej dwie. Stwierdzono także, że 40% starszych osób nie może przeczytać ulotki o leku, a 76% nie rozumie informacji, które przekazuje im lekarz.
Jak działa PillBox? Skanujemy za pomocą telefonu kod kreskowy z opakowania leku i wybieramy, dla którego z domowników jest przeznaczony lek. Aplikacja dr Poket łączy się z bazą leków Pharmindex, dzięki czemu dowiadujemy się, jakie są przeciwwskazania do przyjęcia danego leku, jak wpływa on na prowadzenie pojazdów, czy można go przyjmować w czasie ciąży i karmienia piersią oraz z alkoholem. Bardzo ważne jest też to, że otrzymujemy informacje, czy między przyjmowanymi przez nas lekami nie zachodzą niebezpieczne interakcje. Aplikacja przesyła informacje na temat dawek leku i godzin jego przyjmowania do PillBox. Urządzeniem można też sterować zdalnie (np. może to robić opiekun pacjenta lub lekarz). W odpowiednim czasie PillBox umieszcza odpowiednią dawkę leku w pojemniku i informuje nas o tym sygnałem dźwiękowym i świetlnym.
Jeszcze przez kilkanaście dni można wesprzeć na platformie Kickstarter kampanię mającą na celu zebranie pieniędzy na produkcję elektronicznego dyspensera leków, PillBox. Warte podkreślenia jest to, że za projektem stoją młodzi Polacy. Opracowali już oni prototyp urządzenia i teraz zbierają pieniądze na jego dopracowanie i masową produkcję. Jeśli kampania na platformie Kickstarter zakończy się powodzeniem, urządzenie będzie dostępne w lipcu 2016 roku.
Cena urządzenia: dla osób wspierających kampanię na platformie Kickstarter 199$ (później 399$).
Biosensory: przegląd czujników biomedycznych, które zmieniają nasze życie
Opublikowane: 5 października 2015 Filed under: Układ krążenia | Tags: EEG, ekg, iPhone, sport, zażywanie leków 1 komentarzLekarzy od zawsze interesowało, co kryje się w ludzkim ciele. Oczywiście najszybciej stwierdzi się to, rozkładając człowieka na kawałki. Tylko że wtedy nie dowiemy się, jak funkcjonuje organizm pacjenta, i nie możemy już mu pomóc. Dlatego też nic dziwnego, że jednym z bardziej dynamicznie rozwijających się rynków jest rynek czujników, dzięki którym otrzymujemy informacje na temat pracy różnych narządów. Szacuje się, że do roku 2017 przychód ze sprzedaży czujników osiągnie 5,6 miliarda dolarów. Zanim jednak czujniki, tak jak aplikacje, będą już prawie do wszystkiego, zobaczmy, co w tej chwili oferują nam ich producenci.
Athos
Nawet najlepszy trener osobisty nie powie nam, jak w czasie treningu dokładnie pracują nasze mięśnie. Skierowany głównie do osób uprawiających sport system czujników Athos, jak obiecują jego twórcy, przeanalizuje WSZYSTKO. Wystarczy założyć specjalne (całkiem twarzowe, przewiewne i pochłaniające pot) ubranie z czytnikami, żeby dowiedzieć się, jak pracują nasze mięśnie klatki piersiowej, ramion, rąk, pleców, pośladków i czworogłowe uda. Oczywiście system rejestruje także tętno i częstość oddechów użytkownika. Siłą Athosa nie jest jednak zapisywanie wyników, ale przede wszystkim ich analiza (dokonywana po przekazaniu wyników za pomocą technologii Bluetooth na smartfona). Dowiemy się, jak intensywnie pracują nasze mięśnie, jak jest z naszą równowagą, czy nawet poceniem się (które może być całkiem intensywne, jeśli weźmiemy pod uwagę, ile kosztuje cały zestaw Athos). Później otrzymujemy porady, w jaki sposób poprawić nasze osiągnięcia, a także uniknąć kontuzji (czyżby minikonkurencja dla lekarzy ortopedów?). Wszystkie wyniki zapisywane są też z sesji na sesję, dzięki czemu widzimy, jakie robimy postępy.
Cena: męski zestaw na górną część ciała 398 dolarów
męski zestaw na dolną część ciała 348 dolarów
Elastyczny czujnik do zbierania energii
Rozwiązaniem rodem jak z powieści science fiction jest czujnik opracowany przez naukowców z uniwersytetu Illinois w Urbanie-Champaign, dzięki któremu ruch takich części ciała, jak serce czy płuca, przetwarzany jest na energię, która potem może być wykorzystywana do zasilania urządzeń wszczepialnych, np. rozrusznika serca (dzięki czemu będą one działały dłużej niż obecne, zasilane bateriami, modele). Na razie badania przeprowadzono na sercach, przeponach i płucach wołu, owcy i świni (przy otwartej i zamkniętej klatce piersiowej), a naukowcy zauważyli, że taki czujnik musi być wyjątkowo elastyczny, aby nie ograniczać pracy mięśnia sercowego. Elastyczność badanego urządzenia została sprawdzona podczas 20 milionów cykli pracy, wykazano też, że czujnik nie wywoływał toksycznej reakcji.
HealthPatch
Produkt reklamowany za pomocą jakże trafnego sloganu, który pasuje do wszystkich czujników: Dowiedz się więcej, dowiedz się wcześniej, zareaguj szybciej. HealthPath to czujnik biometryczny, który umieszcza się na skórze klatki piersiowej w jednorazowym plastrze (na tyle dyskretnym, że można nosić go bez problemów pod ubraniem, co więcej, można się w nim kąpać czy brać prysznic), mierzący takie parametry, jak częstość bicia serca (przeprowadzany jest też odczyt EKG), częstość oddechów i temperaturę skóry. Zebrane dane oczywiście przesyłane są na urządzenie mobilne za pomocą technologii Bluetooth. Czujnik ten skierowany jest do różnorodnych grup użytkowników, np. sportowców czy osób w podeszłym wieku (czujnik ocenia postawę ciała i zapisuje, jak często osoba go nosząca ma zaburzenia równowagi).
Dostępne: na razie niedostępne (sensory dostały akcept FDA)
Cena: planowana około 199 dolarów
Hexoskin
Hexoskin to kolejne wyposażone w czujniki ubranie (czarny, przepuszczający powietrze podkoszulek, który można prać) przeznaczone dla osób uprawiających sport. Czujniki zbierają dane dotyczące intensywności wysiłku oraz jego tolerancji (częstość i regularność tętna, częstość oddechów, maksymalne zużycie tlenu, tętno maksymalne i szybkość jego normalizacji po zakończonym wysiłku), a także jakości snu, i przesyłają je za pomocą technologii Bluetooth na urządzenie mobilne (oczywiście czujnik współpracuje też z Apple Watch). Twórcy Hexoskin reklamują go jako urządzenie mające pomagać w prowadzeniu zdrowego trybu życia i jest on niewątpliwie skierowany do osób zdrowych, a nawet bardzo zdrowych (obecnie używany jest przez Kanadyjską Agencję Kosmiczną i olimpijczyków).
Co ciekawe, na targach CES 2015 miał premierę pierwszy na świecie biometryczny podkoszulek dla dzieci i nastolatków (Hexoskin Junior). Rodzice, którzy chcą, aby ich dziecko zostało w przyszłości doskonałym sportowcem, muszą liczyć się jednak ze sporym wydatkiem, bo sama koszulka kosztuje 149,99 dolarów, a wszyscy wiemy, jak szybko rosną dzieci.
Cena: 399 dolarów
MyoLink
MyoLink to znajdujący się obecnie w fazie testów umieszczany na skórze sensor z oprogramowaniem open-source, który mierzy aktywność elektryczną mięśni (dzięki czemu dowiadujemy się, jak pracują, czy są dobrze rozgrzane i jak bardzo zmęczone), mózgu (odczyt EEG) i serca (odczyt EKG). Dane są następnie przekazywane na smartfona, ale też mogą być przechowywane w czujniku. Dzięki czujnikowi można uniknąć urazów podczas uprawiania sportu, monitorować poziom stresu, a także… dojechać bezpiecznie do celu podróży (jeśli czujnik umieścimy na głowie, może on odczytywać spadki naszej koncentracji i budzić nas alarmem, kiedy przyśniemy za kierownicą).
Dostępne: data nieznana
Cena: nieznana
OMsignal
W ostatnich latach bardzo aktualnym tematem jest kwestia nadrozpoznawalności schorzeń. Dzięki czujnikom może pojawić się nowe pojęcie: nadinformacji. Na filmie z 2013 roku reklamującym OMsignal, koszulkę z wbudowanymi czujnikami (odczyt EKG, informacje o tętnie, oddechu, aktywności i poziomie stresu użytkownika), widzimy kobietę w zaawansowanej ciąży, która nawet podczas mającej ją uspokajać jogi odbiera na komórce informacje dotyczące stanu zdrowia członków jej rodziny (tętno ojca jest zbyt wysokie a mąż jest zestresowany przed spotkaniem w pracy).
Całe szczęście w tym roku jasne stało się, że technologia OMsignal, podobnie jak Hexoskin, skierowana jest głównie do sportowców. W sierpniu na rynku pojawiła się koszulka sportowa sygnowana przez znanego projektanta Ralpha Laurena, wykorzystująca właśnie technologię OMsignal (PoloTech SmartShirt).
Cena: Polo Tech SmartShirt 295 dolarów
Proteus Digital Health
Bardzo ciekawą propozycją (i oddechem od różnych wyposażonych w czujniki koszulek sportowych) jest Proteus Digital Health, dzięki któremu możemy przybliżyć się nieco bardziej do rozwiązania problemu stosowania się do zaleceń lekarza, jeśli chodzi o zażywanie leków. Jest to szczególnie ważne w dobie politerapii i zwiększającej się populacji osób starszych, cierpiących na wiele różnych chorób przewlekłych. Uważa się, że w krajach rozwiniętych nawet do 50% osób chorujących na choroby przewlekłe nie zażywa odpowiednio leków (w samych Stanach Zjednoczonych roczne koszty wynikające z niewłaściwego przyjmowania leków szacuje się na 100-300 miliardów dolarów). Jest to szczególnie widoczne w takich chorobach jak choroba dwubiegunowa czy choroba Alzheimera.
Proteus Digital Health to naklejany na skórę biometryczny plaster oraz czujniki wielkości czubka ołówka. Czujnik, który pacjent połyka razem z lekiem, jest trawiony w żołądku, a informacje o zażyciu leku są przekazywane do plastra. Następnie zostają one przesłane na urządzenie przenośne pacjenta i jeśli wyrazi na to zgodę, do jego opiekuna i lekarza. Dodatkowo odczytywane są informacje dotyczące jakości snu i poziomu aktywności użytkownika. Proteus Digital Health jest pierwszym zaakceptowanym przez FDA systemem do mierzenia stosowalności się do zaleceń lekarza. Jest on też testowany we współpracy z angielskim NHS.
Dostępne: data nieznana
Cena: nieznana
Sensoria Fitness Socks
Koszulki to nie jedyna część garderoby biegacza, w której można umieścić czujnik mierzący liczbę zrobionych przez niego kroków, szybkość, spalone kalorie i przebytą odległość. Twórcy Sensoria Fitness umieścili czujnik w… skarpetkach. Dzięki temu zapisuje on również takie informacje, jak rytm biegu, ustawienie nóg czy rozłożenie wagi w czasie ruchu (co jest bardzo przydatne, jeśli chcemy długo cieszyć się sprawnymi kolanami). Czujnik przesyła dane do elektronicznej bransoletki na nodze i oczywiście współpracuje z wyposażoną w czujniki… koszulką tej samej firmy.
Cena: 199 dolarów
Smart Tooth
Niektóre rozwiązania z wykorzystaniem czujników są, delikatnie mówiąc, przedziwne. Naukowcy z uniwersytetu w Tajpej, stolicy Tajwanu, opracowali prototyp czujnika, który umieszcza się w sztucznym zębie. A to wszystko po to, aby zbierać informacje o tym, kiedy nosząca czujnik osoba kaszle, pali papierosy, pije alkohol, mówi czy oddycha. W ten sposób czarno na białym będzie się wiedziało, że się za dużo pali, pije, je czy mówi (kiedy wyda się kilkaset dolarów na taki czujnik i tak nie będzie nas stać na palenie, alkohol czy nawet jedzenie). Całe szczęście twórcy „mądrego zęba” mają także w planach opracowanie wersji czujnika, którą będzie się mogło umieszczać w plombie. Myślą także o odczytywaniu bardziej przydatnych parametrów, np. świadczących o kwasicy ketonowej.
Lumify | USG podłączane do smartfona #Philips
Opublikowane: 27 września 2015 Filed under: Inne | Tags: izba przyjęć, kardiologia, lumify, oddział, philips, tablet, ultrasonograf, ultrasonografia, urządzenia medyczne, urządzenie, usg Dodaj komentarzLumify to profesjonalna głowica do badania usg podłączana do dowolnego smartfona lub tabletu przez łącze mikroUSB.

Wraz z urządzeniem Philips dostarcza dedykowaną aplikację – dziś tylko pod system Android. Działanie przenośnego utrasonografu jest proste i intuicyjnie. Po zainstalowaniu aplikacji należy podłączyć głowicę do smartfona i przyłożyć ją do skóry. Wykonane badanie można nagrać w pamięci urządzenia lub współdzielić innemu lekarzowi.
Lumify pozwala na przeprowadzenia przeglądowego badania USG w szpitalu, w trakcie wizyty w domu pacjenta czy w miejscach publicznych. USG do smartfona jest zarejestrowano jako urządzenie medyczne posiada certyfikat 510(k) do pracy z 7-calowym tabletem Android Nexus – trwa walidacja z ekranami 6-calowymi i 8-calowymi.
Obecnie nie jest znana cena Lumify. Philips planuje oferowanie urządzenia i aplikacji w modelu subskrypcyjnym, bez opłaty za zakup głowicy. Lumify trafi do sprzedaży pod koniec roku 2015.
10 aplikacji dla pacjenta kardiologicznego, które warto znać
Opublikowane: 26 sierpnia 2015 Filed under: Układ krążenia | Tags: android, Cukrzyca, iOS, iPhone, kardiologia, leczenie przeciwkrzepliwe, nikotynizm, NOAC, palenie papierosów, smartphone, stabilna choroba wieńcowa 3 KomentarzeUważa się, że wymyślono już aplikacje pomagające rozwiązać wszelkie możliwe problemy (wystarczy przypomnieć sobie niesławną aplikację Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Jaworznie…). Oczywiście są lepsze i gorsze programy, bardziej lub mniej przydatne. Nic jednak nie jest tak ważne, jak dobre aplikacje ułatwiające życie pacjentom z niebezpiecznymi chorobami, takimi jak np. choroby układu krążenia. Dlatego dzisiaj przedstawiamy 10 najciekawszych, naszym zdaniem, aplikacji dla pacjenta kardiologicznego.
Coronary Angiogram eSupport
Przejście każdego nowego badania, a zwłaszcza inwazyjnego, związane jest z dużym niepokojem ze strony pacjentów. Często szukają oni źródeł informacji w Internecie, nie rozumiejąc do końca wyjaśnień lekarza albo wstydząc się zadać zbyt wielu pytań. Niestety, w ten sposób ich lęk tylko wzrasta, podsycany przez niewiarygodne informacje. Na pomoc w jednej z takich sytuacji może przyjść aplikacja Coronary Angiogram eSupport, w której umieszczone są podane w bardzo przystępny sposób informacje na temat angiografii naczyń wieńcowych (niestety, jedynie w języku angielskim). Zostały one przygotowane przez doświadczonego kardiologa i poruszają takie tematy, jak to, kiedy może być konieczne wykonanie angiografii naczyń wieńcowych, na czym polega samo badanie i jak się do niego przygotować. Podane są też informacje, czego można się spodziewać po wyniku i jakie może być zalecone dalsze postępowanie. Co więcej, twórcy aplikacji przygotowali także niezmiernie ważne informacje dotyczące okresu rekonwalescencji (odżywiania, wysiłku fizycznego, potencjalnych powikłań i ich objawów).
Dostępne: iOS
Cena: za darmo
AliveECG
Kolejna doskonała aplikacja, z której niestety nie mogą jeszcze skorzystać polscy pacjenci. AliveECG działa ze specjalną nakładką na telefon lub tablet (dostępną na razie tylko w USA, Australii, Indiach, Irlandii, Nowej Zelandii i Wielkiej Brytanii), dzięki której w łatwy sposób można zmierzyć tętno i przeprowadzić badanie EKG. Po wykonaniu badania w aplikacji można także zapisać, jakie się przyjmowało w danym momencie leki, czy wystąpiły jakieś specjalne okoliczności (wysiłek fizyczny, spożycie alkoholu itp.) lub objawy (np. duszność). Wyniki w łatwy sposób można przesłać do lekarza (w USA przy pierwszym badaniu otrzymuje się za darmo analizę wykonaną przez kardiologa).
Urządzenie otrzymało akcept Amerykańskiej Agencji ds. Żywności i Leków (FDA) i jego dokładność wykazano w opublikowanych badaniach. Twórcy tej aplikacji zwracają uwagę zwłaszcza na jej dużą wagę w wykrywaniu migotania przedsionków, czyli jednej z najczęstszych przyczyn udaru.
Cena: aplikacja za darmo, niezbędna nakładka na telefon lub tablet – 48.00 £
Stable Angina – NHS decision aid
Wiadomo, że pacjent, który rozumie istotę leczenia oraz jej zalety, dużo rzadziej rezygnuje z terapii. Dlatego też angielski Narodowy Fundusz Zdrowia (NHS) przygotował serię ciekawych informacyjnych aplikacji przeznaczonych dla pacjentów z różnymi chorobami. Jedną z nich jest Stable Angina – NHS decision aid, która ma pomóc osobom cierpiącym na stabilną dławicę piersiową w zrozumieniu, na czym polega ich choroba i jakie są różne możliwości jej leczenia oraz związane z nimi zalety i wady. Aplikacja pozwala też na wzięcie pod uwagę osobistych preferencji pacjenta (np. czy będzie skłonny zdecydować się na operację i jak bardzo przeszkadzają mu objawy, których doświadcza). Po przejściu przez cały proces pacjent ma w ręku informacje dotyczące najlepszego leczenia, które potem może przedyskutować z lekarzem.
Dostępne: iOS
Cena: za darmo
FoodSwitch UK
Niestety, aplikacji tej nie ma jeszcze dostępnej w Polsce (przygotowano wersje dla osób mieszkających w Wielkiej Brytanii, Australii i Nowej Zelandii). Zrobiła ona na nas jednak tak duże wrażenie, że postanowiliśmy o niej napisać. Wykorzystując aparat wbudowany w telefon, skanujemy kody kreskowe produktów i w bardzo przystępnej graficznie formie otrzymujemy informacje na temat całkowitej zawartości w nich tłuszczu, tłuszczów nasyconych, soli i cukru. To jednak nie wszystko: aplikacja podpowiada też, jakie produkty są bardziej odpowiednie od tych, które wybraliśmy. Jest to niezmiernie przydatne zwłaszcza dla osób z celiakią, wysokim ciśnieniem krwi czy chorobą nerek. Wersja z Wielkiej Brytanii ma wbudowaną bazę 90 000 produktów, australijska 38 000, a nowozelandzka 8 000.
Cena: za darmo
Know Your Heart Rhythm
Co roku w Wielkiej Brytanii z powodu nagłego zatrzymania serca umiera 100 000 osób, a powikłania związane z arytmią zabijają więcej osób w Europie niż łącznie rak piersi, rak płuca i AIDS. Nic więc dziwnego, że brytyjska organizacja Arrhythmia Alliance niestrudzenie prowadzi działania mające na celu zwiększenie świadomości co do tego, jak ważne jest wczesne wykrywanie arytmii (jako ciekawostkę można podać, że jej rzecznikiem jest sławny aktor, Roger Moore). Jedną z pomocy edukacyjnych przygotowanych na zlecenie Arrhythmia Alliance jest prosta w obsłudze aplikacja wykorzystująca aparat iPhone’a do pomiaru tętna. Pacjenci mogą sami wykryć pierwsze objawy arytmii, porównując własne wyniki z przykładami dostępnymi w aplikacji. Dostępne są przykłady zbyt wolnego rytmu serca, zbyt szybkiego oraz nieregularnego. Przydatną opcją jest możliwość wysłania wyników za pomocą e-maila (najlepiej do lekarza) czy zapisania ich na później.
Dostępne: iOS
Cena: za darmo
OATBook
Długoletnie stosowanie doustnych leków przeciwzakrzepowych jest już standardem leczenia m.in. u osób, które mają migotanie przedsionków, zakrzepicę żył głębokich czy wymienioną zastawkę serca. Oznaczenia INR (International Normalized Ratio), czyli wskaźnika krzepnięcia krwi służącego do oceny skuteczności doustnego leczenia przeciwzakrzepowego (przypomnijmy, że pożądany zakres u osób leczonych to najczęściej 2,0-3,0), wykonuje się w laboratorium zwykle co 2-4 tygodnie, niektóre osoby muszą wykonywać je częściej, ponieważ te wartości są mocno chwiejne. Najbardziej wygodne jest wtedy używanie aparatów (przypominających glukometry) pozwalających na oznaczanie INR w domu. Pomiary można wtedy zapisywać w wersji papierowej albo używając bardzo prostej w obsłudze (co jej jej wielką zaletą) aplikacji OATBook. Nic dziwnego, że aplikacja ta jest tak przyjazna dla użytkownika, została bowiem opracowana przez pacjenta, który, przyjmując warfarynę, mierzył INR w domu i chciał mieć wszystkie wyniki dostępne w wersji elektronicznej, a także możliwość szybkiego ich porównania. Wyniki wyświetlane są w postaci ładnego wykresu i można je wysłać mailem do lekarza albo zapisać jako pdf czy tabelę i wydrukować. Jeśli wyniki są nieprawidłowe, automatycznie na ekranie wyświetla się opcja wykonania telefonu do lekarza. W aplikacji można także ustawić przypomnienie, że należy wziąć kolejną dawkę warfaryny (można też wpisać różne dawki), przypomni ona nam też, że kończą nam się zapasy leku.
Dostępne: iOS
Cena: 2,99 $
MyHeart Counts
Aplikacja opracowana przez Uniwersytet Stanforda przy udziale American Heart Association (AHA). Chociaż jest dostępna tylko dla mieszkańców USA, Wielkiej Brytanii i Hongkongu, znalazła się na naszej liście, ponieważ to doskonały przykład wykorzystania technologii mobilnych do przeprowadzania szeroko zakrojonych badań klinicznych.
Aplikacja ta mierzy dzienną aktywność (przy użyciu czujników w iPhone i Apple Watch) i wysiłek fizyczny użytkownika (opcjonalny test 6-minutowego chodu) oraz podaje ryzyko rozwoju chorób układu krążenia (korzystając ze wprowadzonych przez użytkownika wyników stężenia cholesterolu i ciśnienia krwi).Co więcej, zbierane w ten sposób dane są wykorzystywane w badaniu nad czynnikami ryzyka wystąpienia chorób układu krążenia.
Dostępne: iOS
Cena: za darmo
Quit Smoking Now: Quit Buddy!
Jednym z niezmiernie ważnych czynników ryzyka rozwinięcia się lub pogorszenia chorób układu krążenia jest palenie papierosów. Łatwo jednak powiedzieć, że trzeba przestać palić, a trudniej naprawdę to zrobić. W tej misji przyda się każda pomoc, nawet wirtualna. Quit Smoking Now: Quit Buddy! to przygotowana przez byłego palacza aplikacja, która działa jako trener wspierający podczas rzucania palenia (możemy nawet wybrać, jak bardzo intensywnie chcemy być mobilizowani). To również rodzaj gry: za osiągnięcia na drodze w kierunku życia bez nikotyny dostajemy punkty, co sprawia, że czujemy się docenieni. Aplikacja pokazuje też, ile czasu minęło od chwili, kiedy wypaliliśmy ostatniego papierosa, a także wylicza, ile zaoszczędziliśmy na tym, że już nie palimy (co może być niezmiernie dobrą motywacją).
Dostępne: Android
Cena: za darmo
Diabetes Risk Tool
Życie w nieświadomości może być błogie, ale niezmiernie krótkie, zwłaszcza jeśli chodzi o choroby obarczone ryzykiem naprawdę poważnych powikłań, tym bardziej, że wiele z tych czynników można skutecznie modyfikować. Na pewno warto znać ryzyko tego, że zachoruje się na cukrzycę (a przy okazji można sprawdzić, które jego składniki da się zlikwidować), której powikłaniem może być makroangiopatia, czyli np. choroba niedokrwienna serca i zawał mięśnia sercowego. Diabetes Risk Tool nie jest może atrakcyjna graficznie, ale najważniejsze, że dostarcza przydatnych informacji: twórcy aplikacji obiecują, że dzięki ich kwestionariuszowi możemy w mniej niż minutę poznać ryzyko tego, że zachorujemy na cukrzycę.
Dostępne: Windows
Cena: za darmo
European Health Insurance Card
Przezorny zawsze ubezpieczony. Albo raczej w tym wypadku ubezpieczony zawsze otrzyma pomoc, co jest wyjątkowo ważne w przypadku poważnych chorób układu krążenia. Aby jednak to powiedzenie się sprawdziło, warto przed wyjazdem za granicę wyrobić sobie Europejską Kartę Ubezpieczenia Zdrowotnego (EKUZ), dzięki której można korzystać na koszt NFZ ze świadczeń zdrowotnych podczas tymczasowego pobytu na terenie 28 krajów Unii Europejskiej, a także Islandii, Księstwa Liechtensteinu, Norwegii i Szwajcarii. Szkoda, że karty nie można wygenerować za pomocą aplikacji, ale można się dowiedzieć, jak otrzymać EKUZ, jakie są numery awaryjne, jakie świadczenia zdrowotne są refundowane. Aplikacja dostępna jest w 25 językach, także w polskim.
Dostępne: iOS, Android, Windows
Cena: za darmo
Apple Watch | nowa aplikacja dla chorych onkologicznych otrzymujących chemioterapię
Opublikowane: 1 czerwca 2015 Filed under: Onkologia | Tags: aplikacja mobilna, aplikacje medyczne, Apple, Apple Watch, ciekawostki, King's College, Onkologia Możliwość komentowania Apple Watch | nowa aplikacja dla chorych onkologicznych otrzymujących chemioterapię została wyłączonaNa Apple Watch nie brakuje przydatnych aplikacji, dzięki którym można mierzyć tętno czy aktywność fizyczną, jednak na razie jest to przede wszystkim ciekawy i drogi gadżet. Pojawiają się jednak próby wykorzystania go podczas leczenia poważnych chorób.
Londyński szpital King’s College testuje specjalnie napisaną na Apple Watch aplikację firmy Medopad, przeznaczoną dla pacjentów poddawanych chemioterapii. W czasie stosowania takiego leczenia bardzo ważne jest dokładne przestrzeganie przez pacjentów skomplikowanych zaleceń lekarskich, ale także szybkie reagowanie lekarzy na nowe problemy zdrowotne chorych czy działania niepożądane terapii.

Dzięki aplikacji firmy Medopad do pacjentów noszących Apple Watch docierają przypomnienia dotyczące przyjmowania odpowiednich leków we właściwym czasie, a lekarze otrzymują dane na temat stanu chorych: automatycznie przekazywane są informacje dotyczące aktywności osoby noszącej zegarek (dzięki wbudowanemu w niego akcelerometrowi), a dane na temat objawów i temperatury wprowadzane są przez pacjentów. Dysponując takimi danymi, lekarz może od razu zmienić leczenie czy dawkowanie.
Apple Watch i pomiar tętna
Opublikowane: 20 Maj 2015 Filed under: Układ krążenia | Tags: Apple, Apple Watch, heart rate, iPhone, monitorowanie, niewydolność serca, self-monitoring, telemonitoring, tętno Dodaj komentarzWedług danych Apple na jego nowy produkt, Apple Watch, który w kilku krajach (m.in. w USA i Wielkiej Brytanii) miał premierę 24 kwietnia, dostępnych jest ponad 3 tysiące aplikacji. Nie mogło zabraknąć wśród nich modnych ostatnio programów, dzięki którym możemy zadbać o swoje zdrowie. Oczywiście możliwość mierzenia tętna wbudowana jest też fabrycznie w zegarek: mamy do wyboru opcję „Heart Rate Glance” albo „Workout”, czyli dokonywanie pomiarów w czasie treningu. Zegarek dokonuje pomiarów tętna co 10 minut i zapisuje je w aplikacji „Health”.
W jaki jednak sposób nowy gadżet mierzy tętno? W tym celu wykorzystywana jest fotopletyzmografia, czyli metoda wykorzystująca fakt, że krew odbija czerwone światło i pochłania zielone. Na spodzie Apple Watch znajdują się diody LED (naświetlają naczynie zielonym światłem) i światłoczułe fotodiody (mierzą pochłanianie światła). Kiedy następuje uderzenie serca, zwiększa się ilość krwi przepływającej przez naczynia, a więc też pochłanianie zielonego światła.

Chociaż twórcy Apple Watch zadbali o to, żeby ich gadżet nie wywoływał alergii u osób uczulonych np. na nikiel (tak jak zdarzało się to w przypadku Fitbit Force), nie przewidzieli, że tętno może być źle odczytywane u osób, które mają na nadgarstku tatuaż. Okazuje się, że problem ten związany jest z zielonymi diodami LED, które oświetlają naczynia przez skórę. Jeśli znajduje się na niej tatuaż, światło zostaje przez niego pochłonięte, zanim dostanie się do naczyń.

Materiały graficzne: Apple
Oto HOME – otoskop do smartfona
Opublikowane: 15 kwietnia 2015 Filed under: Dziecięce | Tags: aplikacja, iPhone, laryngolog, laryngologia, medical device, mHealth, otolaryngologia, otoskop, urządzenia, uszy, zapalenie ucha Dodaj komentarz
Coraz częściej opracowywane są urządzenia pomagające w szybszym, zdalnym przeprowadzaniu diagnostyki. Przykładem jednego z nich jest Oto HOME firmy CellScope, czyli otoskop dołączany do smartfona (na razie dostępny jedynie w Kalifornii, w cenie 79 dolarów). Jego twórcy reklamują go jako doskonały produkt do diagnozy zapaleń uszu u dzieci.
Oto HOME działa jak analogowy otoskop, ale dołącza się go do smartfona, umieszczając na aparacie fotograficznym. Rodzic zagląda nim do ucha dziecka i nagrywa film, na którym widoczne jest wnętrze ucha. Pomocna w tym jest aplikacja, która podpowiada, w jaki sposób ustawić smartfon, żeby uwidocznić błonę bębenkową badanego.
Film można wysłać razem z dodatkowymi informacjami na temat objawów do lekarza współpracującego z Cellscope, dzięki czemu w ciągu dwóch godzin otrzymuje się diagnozę.
Firma Cellscope oferuje także zestaw dla lekarzy, Oto CLINIC (w cenie 299 dolarów).
Oto HOME i Oto CLINIC dostępne są na iPhone 5, 5s i 6.







